Szalony tydzień na warszawskiej giełdzie dobiegł końca. WIG20, na poziomie złotego zniesienia 61,8% całej hossy od 1995 r., czyli w okolicy 1000 pkt., utworzył formację podwójnego dna i wystrzelił ostro w górę na bardzo wyraźnie zwiększonych obrotach. Po drodze pokonany został krótkoterminowy opór, związany z linią trendu spadkowego, pociągniętą z majowego szczytu, a także zdobyte zostały średnie kroczące SK-15 i SK-45. Wspomniane opory stały się najbliższymi wsparciami i niedźwiedziom będzie ciężko ponownie je przebić. Może trochę niepokoić zwiększona aktywność inwestorów, jednak, zważywszy na fakt, że ostatnia zwyżka była głównie dziełem największych spółek, można być spokojnym co do pomyślnego rozwoju sytuacji.Najbliższy opór, jaki mają przed sobą byki, to poziom 1190 pkt., czyli zasięg szczytu z 6 września. Jego pokonanie otworzy drogę do dalszych wzrostów. Warto także śledzić rozwój sytuacji pod kątem teorii Elliotta, gdzie na razie mamy do czynienia ze zwykłym zygzakiem, a nie impulsem. Utworzenie fali impulsu w tym miejscu powinno dać silne podstawy do kontynuacji wzrostów. Oscylatory krótkoterminowe znalazły się w strefach rynku silnie wykupionego, jednak o żadnych dywergencjach nie może być mowy, co może świadczyć, że po zakończeniu korekcyjnej zniżki WIG20 powinien nadal rosnąć. MACD jest już bardzo blisko linii równowagi i jeśli ją pokona, będzie to ostateczny sygnał kupna. Utworzona długa tygodniowa biała świeca to najprawdopodobniej formacja objęcia hossy.