RPP po raz czwarty nie trafi w cel inflacyjny

Dane o inflacji we wrześniu pokazują, iż najprawdopodobniej po raz czwarty RPP nie trafi w wyznaczony przez siebie cel inflacyjny. Na dodatek z zagranicy płyną sugestie iż,byłoby lepiej, gdyby Polska skoncentrowała się na wzroście gospodarczym, co wymaga obniżki stóp procentowych. Także krajowi ekonomiści uważają, iż niektóre elementy działania RPP dałoby się poprawić.

Rada Polityki Pieniężnej znajduje się ostatnio pod zmasowanym ostrzałem polityków. Wzywają oni do znacznej redukcji stóp procentowych w celu pobudzenia gospodarki. Nawet ci, którzy bronią niezależności Rady, nie kryją, iż niektóre decyzje RPP im się nie podobały (jak premier Jerzy Buzek) albo sugerują cięcie stóp (jak prezydent Aleksander Kwaśniewski). Radzie utrudnia obronę fakt, iż zapewne po raz czwarty nie trafi w tym roku w cel inflacyjny. Leszek Balcerowicz, prezes NBP i szef RPP, stwierdził wczoraj, iż na koniec grudnia inflacja będzie dużo niższa niż 6%, stanowiące dolną granicę celu inflacyjnego. Jak się okazało, wskutek zbiegu różnych czynników makroekonomicznych działania Rady były zbyt restrykcyjne jak na cel, który sobie wyznaczyła.Na dodatek, zagraniczni analitycy nie do końca zgadzają się z polityką wysokich stóp, prowadzoną przez RPP. Jak się okazało, podobne zdanie mają przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego. Goszczący w Warszawie wiceprezes EBC Christian Noyer powiedział, iż kraje kandydujące do Unii Europejskiej nie powinny dusić wzrostu gospodarczego, starając się zbyt szybko sprowadzić inflację do poziomu panującego w strefie euro. Jego zdaniem, tempo dezinflacji w krajach kandydujących powinno uwzględniać fakt dostosowywania się cen do poziomu krajów euro.Krajowi ekonomiści w większości oceniają pozytywnie politykę RPP, wskazując przede wszystkim, iż doprowadziła ona do znacznego spadku inflacji. Przyznają jednak, iż Rada niektóre rzeczy może jeszcze poprawić.

Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka banku Pekao SAW tej chwili trudno dywagować, co RPP powinna zrobić, bo nie wiadomo, czy się utrzyma. Jeśli okaże się, że część jej kompetencji, np. wyznaczanie celu inflacyjnego, zostanie przejęta przez rząd, wszystko się może zdarzyć. Wydaje mi się jednak, iż RPP powinna się lepiej komunikować z rynkami, lepiej tłumaczyć swoje decyzje. Wysokie stopy są bowiem częściowo spowodowane wysokimi oczekiwaniami inflacyjnymi. My, analitycy, jesteśmy w stanie coś z jej komunikatów wyczytać, jednak decyzje RPP powinny być jaśniejsze i bardziej zrozumiałe dla prostych ludzi, powinny mieć jakieś elementy edukacyjne. Tego RPP nie dopilnowała.Mateusz Szczurek, ekonomista ING BankGdyby była jakaś prosta rada, RPP by już ją poznała. Nie jest łatwo sterować inflacją w takim kraju, jak Polska. Sądzę, iż RPP mogłaby nieco inaczej ustalać kryteria osiągnięcia celu inflacyjnego. Jeśli popatrzeć na zeszły rok, to widać, iż Rada przestrzeliła cel, ale inflacja znalazła się na wyznaczonym poziomie po miesiącu czy dwóch. Podobnie, jak sądzę, będzie w tym roku. Dla gospodarki nie ma specjalnego znaczenia, czy inflacja osiągnie 6% w grudniu czy w lutym albo marcu.Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE BankuW Polsce zmienność inflacji jest bardzo duża, bo duża jest zmienność cen komponentów koszyka, na podstawie którego liczona jest inflacja. Chodzi tu przede wszystkim o zmienność cen paliw, które zależą od sytuacji na rynkach międzynarodowych oraz od cen urzędowych, a także mocno zmieniają się ceny żywności, uzależnione głównie od decyzji politycznych. Także na kurs złotego RPP ma wpływ dosyć ograniczony, bo w dużym stopniu zależy on od prywatyzacji.Nie zmienia to faktu, iż RPP powinna sobie wcześniej zdać sprawę z tego, iż nie doszacowała stopnia restrykcyjności polityki pieniężnej. Sądzę, iż datuje się to od sierpnia ubiegłego roku, kiedy Rada podwyższyła stopy po raz ostatni. Reszta to tylko konsekwencja tego oraz splotu czynników, które w 1999 r. były dla nas niekorzystne, a w roku ały się korzystne dla spadku inflacji.Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank PolskaRPP chciała wygładzić ścieżkę inflacyjną i reagowała na przejściowe szoki w obawie, żeby nie przerodziły się one w trwały impuls inflacyjny i nie spowodowały wzrostu płac. Jednak w ubiegłych latach oczekiwania inflacyjne nie przekładały się znacząco na inflację realną ze względu na wzrost bezrobocia i spadek zatrudnienia. Mieliśmy też inne czynniki, na które RPP nie miała wpływu, m.in. zacieśnienie polityki fiskalnej w roku 2000, co spowodowało ochłodzenie popytu.Można się też zastanowić, czy w świetle doświadczeń z minionych lat w Polsce odpowiednia jest polityka bezpośredniego celu inflacyjnego. Patrząc ex post wydaje się, iż może lepsze byłoby minimalizowanie wahań dynamiki PKB oraz inflacji, co wymagałoby jednak zmniejszenia skali obniżek i podwyżek stóp procentowych.

M.S.