Różne mechanizmy, podobne efekty

Oskarżenie przez prokuraturę kilku osób o zawyżanie kursu Ferrum potwierdziło informacje PARKIETU sprzed niemal roku o sztucznym podtrzymywaniu notowań firmy. W sprawę zamieszane są osoby aktywnie inwestujące także w inne giełdowe przedsiębiorstwa. Analitycy zwracają uwagę, że na giełdzie wykorzystuje się wiele mechanizmów, których efekt jest podobny ? kursy zadziwiająco odporne na koniunkturę i nadmiernie odbiegające od fundamentalnych wycen firm.

Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła niedawno zarzuty osobom podejrzanym o przestępstwa w aferze Konsorcjum Finansowo?Inwestycyjnego Colloseum. Wśród zarzutów pojawił się i taki, który dotyczy niezgodnego z prawem obrotu akcjami Huty Ferrum. Kilka osób oskarża się, że poprzez jednoczesne dokonywanie zleceń kupna i sprzedaży akcji przedsiębiorstwa sztucznie zawyżały kurs. Jedną z nich oskarża się także o naruszenie obowiązków informacyjnych (niepoinformowanie w terminie o zejściu poniżej progu 5% głosów na WZA).? Postawiliśmy takie zarzuty, które w toku postępowania zostały bardzo mocno uprawdopodobnione ? twierdzi Tomasz Tadla, prokurator zajmujący się sprawą Colloseum. Czy postępowanie może objąć inne giełdowe firmy? ? Koncentrujemy się na wątkach związanych bezpośrednio z Colloseum, ale jesteśmy zobligowani do przeanalizowania wszelkich spraw i kontaktów osób podejrzanych, o jakich dowiemy się w toku śledztwa ? stwierdza prokurator. Przypomina na wszelki wypadek, że ?podejrzani? nie oznacza jeszcze ?winni?.Naruszenie obowiązków informacyjnych nie jest na naszym rynku zjawiskiem rzadkim. Wiele razy pisał o podobnych przypadkach PARKIET (ostatnio informowaliśmy m.in. o braku komunikatów, dotyczących przekraczania ustalonych w prawie o publicznym obrocie progów na rynku NFI oraz w odniesieniu do Murawskiego Holding). Podtrzymywanie kursów jest także zjawiskiem inwestorom giełdowym doskonale znanym, ale rzadziej komentowanym, bo znacznie trudniejszym do udowodnienia.Jak to było z FerrumPrzed niemal rokiem w materiale zatytułowanym ?Podtrzymywany kurs Ferrum?? PARKIET pisał, iż cena akcji spółki utrzymuje się na wyjątkowo wysokim poziomie, mimo przekazywania przez firmę licznych złych informacji, zwłaszcza dotyczących wyników finansowych. Wyglądało to tak: im gorsze wyniki finansowe, tym wyższe notowania. Zastanawialiśmy się wówczas, czy kursowi nie pomagają inwestorzy, którzy kupili akcje na kredyt. Przedstawiciele akcjonariuszy, w tym Colloseum, stanowczo zaprzeczali.Pisaliśmy również, że analitycy z NFI (fundusze były właścicielami spółki, zanim trafiła w ręce Izostalu i Colloseum) wyceniają jedną akcję Ferrum na kilka zł. Dziś kurs spółki sięga około 3 zł. Tymczasem na początku 2000 r., przy pogarszających się wynikach przedsiębiorstwa, jego notowania wzrosły do około 20 zł i przez kilka miesięcy pozostawały na tym poziomie. Zastanawiająco przy tym wyglądał wolumen ? właściciela zmieniało najczęściej równo kilkaset akcji spółki.Po co kurs Ferrum miał być utrzymywany na sztucznie zawyżonym poziomie? Choćby po to, by ochronić wartość zabezpieczenia kredytów. W razie pęknięcia tego zabezpieczenia, akcjonariusz byłby zmuszony natychmiast zapłacić należności wobec banku lub utraciłby akcje. To, jak działa taki mechanizm, również pokazuje przykład Ferrum. Izostal, do niedawna największy akcjonariusz firmy, stracił walory na rzecz Banku Śląskiego. Trzeba jednak pamiętać, że nie wiadomo, by inwestor wcześniej ?bronił? kursu spółki.Podejrzany aktywny?parkingowy??Wśród podejrzanych w sprawie obrotu akcjami Ferrum są m.in. Marcin Ch. i Damian K. Marcin Ch. w 2000 r. był bardzo aktywnym inwestorem na rynku. Wydawał się jednym z typowych parkingowych, czyli osób kupujących wraz z innymi akcje spółki w pakietach, które pozwalają uniknąć konieczności ogłaszania wezwania. W takiej sytuacji parkingowy realizuje cele (poprzez głosowania na WZA) głównego rozgrywającego w grupie. W dogodnym momencie odsprzedaje mu swoje akcje. O posiadaniu pak 5,4% akcji Huty Ferrum Marcin Ch. poinformował w połowie maja 2000 r. Kilka dni później sprzedał niemal wszystkie walory ? najprawdopodobniej Colloseum. Odpowiedni komunikat został upubliczniony przez Ferrum, ale ? jak uważa prokuratura ? termin wywiązania się z obowiązków informacyjnych nie został dotrzymany.Smutny los LetyPod koniec lutego 2000 r. Marcin Ch. pojawił się w Lecie. Poinformował o posiadaniu ponad 8,1% kapitału i 6,9% głosów na WZA tej spółki. W sierpniu sprzedał pakiet walorów Lety, schodząc poniżej progu 5% głosów. Kilka dni później doszło do dużych pakietówek na papierach firmy, w których Marcin Ch. mógł dalej sprzedawać akcje bez informowania o tym. Decyzja o zamknięciu pozycji byłaby bardzo trafna. Później Leta popadła bowiem w duże tarapaty. Spółka miała generalnie pecha do inwestorów. W październiku ub.r. w gronie największych udziałowców Lety pojawiła się oficjalnie firma International Business Management, znana z aktywności na rynku. Była w gronie inwestorów, którzy doprowadzili na krawędź bankructwa Beton Stal, niewiele brakowało, by w podobne kłopoty popadł przy jej udziale LZPS Protektor (najprawdopodobniej na zlecenie tego akcjonariusza LZPS kupował akcje Lety i innych firm giełdowych, tracąc na inwestycjach). W tym przypadku jednak okazało się, iż bardzo pozytywną rolę odegrał WBK, który przewodził grupie akcjonariuszy opozycyjnych wobec International Business Management.Leta miała mniej szczęścia. Próbowała wyjść z kłopotów finansowych m.in. poprzez publiczną emisję akcji, ale inwestorzy byli ostrożni. Emisja nie doszła do skutku z powodu niezłożenia żadnego zapisu na walory. Spółka oferowała 4,8 mln walorów po 3 zł, ale cena emisyjna była od pewnego momentu wyższa od kursu rynkowego. Od fiaska oferty rozpoczęły się poważne problemy spółki. Musiał się z niej wycofać główny akcjonariusz, zmuszony do tego ze względu na zaciągnięte kredyty. Jego akcje sprzedał na rynku bank ? wierzyciel po niespełna 1 zł za papier. Teraz Leta w zasadzie skazana jest na bankructwo, chyba że pojawi się inwestor, który z jakichś powodów zechce ją uratować.Walka o Energomontaż--PółnocW grudniu 2000 r. Marcin Ch. pojawił się w Energomontażu-Północ. Wcześniej miał już pakiet akcji spółki, ale nie figurował w gronie największych udziałowców. Według danych firmy, do tej pory znajduje się w gronie jej największych akcjonariuszy. Podobnie jak inny podejrzany w sprawie Ferrum ? Damian K. Obaj panowie pomogli w przejęciu kontroli nad przedsiębiorstwem Colloseum. W kwietniu br. do walki o kontrolę nad Energomontażem włączył się jednak Ryszard Opara, ogłaszając wezwanie. Colloseum nie poddawało się łatwo, o czym świadczył przebieg walnych, ale R. Opara ostatecznie zwyciężył w tej rywalizacji, choć Konsorcjum nadal ? wg nieoficjalnych informacji ? kontroluje znaczący pakiet firmy.Czy tylko Ferrum?Proceder manipulowania kursami nie jest zjawiskiem rzadkim na naszym rynku, a najlepiej widoczny był w okresie działania tzw. spółdzielni, które odpowiadają m.in. za poznańską WIRR-ówkę. Podtrzymywanie kursów na wysokim poziomie jest tylko jednym z jego przejawów. Dość szczególnym, zwykle bowiem chodzi o to, by podpompować kurs, a następnie zamknąć szybko pozycję, pozostawiając akcje reszcie, która uwierzyła w zalety danego waloru. Przy podtrzymywaniu kursu chodzi zaś o to, by z jakichś względów ustabilizować notowania. Z jakich? O jednym była już mowa ? zapewnienie pewnej wartości zabezpieczeniom kredytów. W grę mogą wchodzić inne powody ? podrasowanie kursu w celu droższej odsprzedaży walorów inwestorom zainteresowanym przejęciem kontroli nad firmą lub ? co często ma miejsce ? przygotowania jej do nowej emisji. Chodzi po prostu o to, by nowe akcje sprzedać jak najdrożej.NietypowezachowanieKursy jakich firm giełdowych są podtrzymywane na podejrzanie wysokim poziomie? Artur Szeski, szef departamentu analiz CDM Pekao, zwraca uwagę, iż w przypadku monitorowanych przez CDM spółek problem nie występuje. ? Podstawowe kryterium powodzenia wszelkich prób obrony kursu czy wręcz manipulowania nim to płynność. Monitorujemy firmy duże, o dużej płynności, co sprawia, że w ich przypadku takie zjawiska nie występują. W przypadku pozostałych firm zapewne problem istnieje ? twierdzi A. Szeski.Analitycy niechętnie wymieniają w tym kontekście nazwy spółek. To zrozumiałe. Łatwo wyrządzić firmie krzywdę, trudniej udowodnić, że coś jest nie tak, zwłaszcza kiedy nie dysponuje się pełnymi informacjami o źródle i strukturze zleceń. Poza tym nienaturalne zachowanie kursu nie musi być tylko efektem nielegalnych transakcji. Często notowania są bronione przez inwestora, który lepiej niż inni ocenia perspektywy firmy lub ma inny powód, by realizować zakupy po wysokich ? wydawałoby się ? cenach. Wówczas analitycy mówią tylko o nietypowym zachowaniu kursu ? nietypowym, bo nie tylko odbiegającym od ich oczekiwań, ale także od zachowania innych, porównywalnych firm.Inny mechanizm,podobne efekty?Poza ustawianiem kursu i jego podtrzymywaniem wskutek umówionych transakcji, obserwatorzy rynku zwracają uwagę na inne zjawisko, dające jednak podobne efekty. Chodzi o obronę notowań przez zainteresowanych inwestorów. W efekcie cena akcji jest niespecjalnie czuła na zmiany koniunktury na rynku i informacje dochodzące ze spółki. Przykładem może być Novita. Kurs spółki po gwałtownych wzrostach, za które odpowiedzialne były zapewne głownie zakupy realizowane przez OFE, od prawie roku utrzymuje się w lekkim trendzie spadkowym, w kanale 16?19 zł. Nie reaguje na osłabienie wyników przedsiębiorstwa czy fiasko planów fuzji z Lenteksem. Płynność akcji jest bardzo mała. W tym wypadku, zdaniem analityków, obroną kursów mogą być zainteresowane obecne w firmie instytucje finansowe. Przy czym ?ustawianie kursów? nie wchodzi w grę. ? Fundusze emerytalne, chroniąc wartość aktywów, zdejmują z rynku niewielką podaż, jaka czasami pojawia się na Novicie. W ten sposób bronią kursu na tolerowanym przez siebie poziomie ? twierdzi jeden z analityków.Nieco inna jest, jak twierdzą obserwatorzy rynku, sytuacja w przypadku Szeptela. Firmy informatyczne i telekomunikacyjne po zakończeniu internetowej hossy spadały na łeb na szyję. Kurs firmy trzymał się nieźle, oscylując na poziomie około 30 zł. Handel jej akcjami ?przeniósł się? do pakietówek. Taka sytuacja utrzymywała się do czasu zakończenia sukcesem publicznej emisji w lipcu br. Po niej nastąpiła wyraźna przecena walorów. Spółka znajduje się pod kontrolą banków. Część akcji znajduje się jednak, jak wynika z nieoficjalnych informacji, w rękach inwestorów prywatnych spoza grona największych udziałowców. To właśnie oni mogą być zainteresowani obroną kursu. Niektórzy bowiem, jak się dowiedzieliśmy, kupowali papiery na kredyt. Część z nich ? wynika z niepotwierdzonych informacji ? jest także zaangażowana w inne firmy giełdowe, np. Wólczankę i Apexim. W ostatnim przypadku, zdaniem analityków, także można mówić o obronie kursu, który, mimo częstych i gwałtownych wahań, utrzymuje się na wysokim, biorąc pod uwagę sytuację finansową przedsiębiorstwa, poziomie.

Krzysztof [email protected]