Zdaniem inwestorów system obrotu jest za wolny

Liczba postów internetowych wysyłanych przez rozgoryczonych inwestorów, których zlecenia z opóźnieniem trafiały do giełdowego systemu, dynamicznie rosła po każdej z kilku ostatnich, rekordowych pod względem obrotów, sesji.O takich faktach, raczej nieoficjalnie, mówią także przedstawiciele biur maklerskich. Część z nich przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje w ograniczeniach systemowych narzucanych przez WARSET (na fot. serce systemu). Tymczasem reprezentanci GPW mówią, że dotychczas nie zasygnalizowano im istnienia takiego problemu.System WARSET może obecnie przyjąć do 40 zleceń na sekundę. Umowny limit, jaki przysługuje każdemu z 33 domów maklerskich, wynosi natomiast 5 zleceń na sekundę i dotychczas nie bierze się przy jego przydzielaniu pod uwagę aktywności danego brokera na parkiecie i jego udziału w rynku.

? System jest tak zaprogramowany, że nie można przekazać więcej niż 5 zleceń na sekundę i w przypadku przekroczenia tej granicy trzeba się liczyć nawet z chwilową utratą połączenia z giełdą. Z tego powodu na jednej z ostatnich sesji, na której obroty były wyjątkowo wysokie, musieliśmy już w pewnym momencie nieznacznie opóźniać przesyłanie zleceń. Te różnice to była kwestia najwyżej kilku sekund i nie wypaczały one w żaden sposób handlu, niemniej skłaniają nas one do przedstawienia propozycji, by zwiększyć limity dla największych domów maklerskich. W przeciwnym razie w kolejnych okresach ożywienia skutki mogą być poważniejsze ? powiedziała PARKIETOWI Bożena Kłopotowska, dyrektor biura obsługi transakcji CDM Pekao SA.? Nikt nam dotychczas nie sygnalizował takiego problemu. Limit 5 zleceń na sekundę dla biura był w ponadrocznej historii WARSETU w pełni wystarczający, podobnie jak 40 zleceń na sekundę w ramach całego systemu. Jeżeli jednak oficjalnie padną sugestie, że trzeba coś zmienić, to rzeczywiście można by wówczas zróżnicować limity w zależności od liczby składanych przez dane biuro zleceń. Rezerwy tkwią także w samym systemie i w miarę potrzeb możemy zwiększać jego przepustowość ? stwierdził Mirosław Szczepański, zastępca dyrektora działu notowań GPW.Mirosław Szczepański zwrócił jednocześnie uwagę, że szukanie przyczyn ewentualnych opóźnień w przekazywaniu zleceń po stronie WARSETU może być tylko próbą ?transferowania? odpowiedzialności.? Myślę, że genezy tych problemów, które sygnalizowali zdenerwowani opóźnieniami inwestorzy, należy szukać gdzie indziej. Coraz częściej komunikują się oni bowiem ze swoimi biurami za pośrednictwem internetu, a wykorzystywane przez nich łącza często pozostawiają wiele do życzenia. Warto przyjrzeć się także, jak pracują wewnętrzne systemy przetwarzania danych w poszczególnych domach maklerskich. Obawiam się, że zdarzają się także sytuacje, gdy szwankuje właśnie to ogniwo ? dodał M. Szczepański.Istnienie wewnętrznych ułomności systemowych potwierdzają również same biura.? Tak, to także może stanowić pewien problem. Wiele z systemów zostało zaprojektowanych, gdy na rynku nie funkcjonowało tyle instrumentów finansowych. Widać to obecnie na przykładzie przygotowań do wprowadzenia do obrotu jednostek indeksowych. Wszystko po stronie giełdy jest już właściwie gotowe, tylko domy maklerskie nie są jeszcze w stanie obsłużyć tych transakcji. Co więcej, kolejne dostosowania wymagają poważnych nakładów finansowych, a o słabej kondycji, w jakiej obecnie znajdują się brokerzy, nie muszę chyba przypominać ? usłyszeliśmy nieoficjalnie w jednym z większych domów maklerskich.? Coraz częściej okazuje się, że konsultując z domami maklerskimi merytoryczną stronę nowych produktów czy rozwiązań równolegle musimy rozmawiać z dostawcami ich systemów informatycznych. Techniczne ramy zaczynają niestety poważnie ograniczać pewne przedsięwzięcia ? podsumował M. Szczepański.

MICHAŁ NOWACKI