Wczorajszy start z wysokiego pułapu i utrzymywanie niemal przez całą sesję poziomów powyżej otwarcia, mimo napływania niezbyt dobrych informacji, świadczyło o dużej determinacji kupujących i wyglądało zaskakująco dobrze. Przebieg sesji do godziny 15.00 można scharakteryzować jako ruch boczny i oczekiwanie na znaczące sygnały. Jak się później okazało, chodziło głównie o posunięcie Rady Polityki Pieniężnej i skalę obniżki stóp procentowych. Cięcie o 150 punktów bazowych dla jednych zgodne z oczekiwaniami i zdyskontowane, dla innych za małe, stało się sygnałem do realizacji zysków i dopiero wtedy nastąpiła dynamiczna zniżka. Tymczasem już wcześniej pojawiały się informacje, które dostarczały argumentów do zamykania pozycji. Przede wszystkim od samego rana nie najlepsza sytuacja na rynkach europejskich, która pogorszyła się jeszcze po decyzji EBC o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie, i to pomimo sygnałów o coraz bardziej bliskiej recesji w gospodarce Niemiec. Dobrych nastrojów na warszawskim parkiecie nie zmąciły też kiepskie dane makroekonomiczne gospodarki amerykańskiej dotyczące zamówień na dobra trwałego użytku i bezrobocia, zwiastujące spadkowe otwarcie tamtejszych giełd. Szczególnego wpływu na przebieg notowań ? choć tym razem można było oczekiwać pozytywnej reakcji ? nie miało również exposé premiera Millera, w którym potwierdził, że w najbliższym czasie najważniejszą sprawą dla jego rządu jest ustabilizowanie sytuacji w finansach publicznych oraz że chce utrzymać partnerskie stosunki z NBP i RPP. Kluczowym momentem była decyzja RPP, która nie zamyka jednak kwestii stóp procentowych i w najbliższym czasie mogą pojawić się oczekiwania na dalsze cięcia, a to w efekcie w średnioterminowej perspektywie może podtrzymać prowzrostowe nastawienie uczestników rynku.