Czwartkowe cięcie stóp procentowych było zbyt małe, aby mogło zaszkodzić polskiej walucie. Mało tego, w piątek doszło nawet do wzrostu jej wartości. Wspólna waluta ponownie straciła, pod koniec dnia zbliżyliśmy się do poziomu 0,89.
Rano USD kosztował 4,10 zł, euro 3,663 zł, odpowiadało to 10,15% powyżej starego parytetu, a więc już na początku transakcji byliśmy wyraźnie wyżej, niż w czwartek na zamknięciu. Mniej więcej ten poziom utrzymywał się do 11.30. Wtedy przeważył popyt i po godzinie dotarliśmy do 10,4%. Kursy wynosiły 4,09 i 3,65. Do końca dnia niewiele się już działo. W ostatnich transakcjach za dolara płacono 4,094 zł, za wspólną walutę 3,65 zł, odpowiadało to 10,35%.W piątek po raz kolejny mogliśmy zaobserwować wyraźną przewagę ofert kupna polskich papierów skarbowych. Doszło więc do znacznego wzrostu ich cen. Rada obniżyła stopy procentowe o 150 punktów bazowych, ale biorąc pod uwagę silny spadek inflacji, do jakiego doszło w ostatnich miesiącach, realne stopy są wciąż na bardzo wysokich poziomach. Jednocześnie inwestorzy dochodzą do wniosku, że ryzyko inwestycyjne nie jest w tej chwili bardzo duże, jest bowiem prawdopodobne, że premierowi Belce uda się stworzyć budżet, który uchroni nas przed kryzysem finansów publicznych. W dodatku wzrosły oczekiwania związane z kolejnym cięciem stóp procentowych, wciąż więc obserwujemy aktywność inwestorów spekulacyjnych, którzy mają zamiar zarobić na obniżce. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że złoty znowu się umocnił. Mało tego, ten proces może jeszcze być kontynuowany w tym tygodniu. A jeśli dane o wrześniowym stanie rachunku obrotów bieżących będą dobre (poznamy je w środę), co jest dość prawdopodobne, to również pierwsze dni listopada powinny być dla złotego pomyślne. Być może, że już w piątek spekulowano także pod tym kątem. W każdym razie trudno liczyć na to, aby w najbliższym czasie doszło do jakichś wyraźnych korekt.W pierwszych transakcjach za euro płacono 0,8945 USD. Aż do późnego popołudnia obserwowaliśmy przewagę podaży i wspólna waluta traciła. Około 15.00 dotarliśmy do 0,8906. Dopiero wtedy doszło do lekkiego odreagowania. Kończyliśmy na 0,8920.W nadchodzącym tygodniu poznamy bowiem całą paletę bardzo ważnych wskaźników dotyczących przede wszystkim gospodarki USA. Najistotniejsze będą z pewnością wstępne szacunki PKB w trzecim kwartale. Analitycy oczekują spadku, ma to być potwierdzenie tego, że gospodarka amerykańska jest już w recesji (choć formalnie musielibyśmy zaobserwować spadek w dwóch kolejnych kwartałach). Średnia prognoz to -0,9% (byłby to pierwszy ujemny kwartalny PKB od 1993 roku). Poznamy także trzy ważne wskaźniki optymizmu: Consumer Confidence, Chicago Purchasing Managers Index oraz NAPM. Pod koniec tygodnia zostaną jeszcze opublikowane informacje o bezrobociu.