Jeżeli przez rok nie będzie zasady TPA, nadal będą kontrakty długoterminowe, a rynek bilansujący utrzymywać się będzie w obecnym kształcie to Giełdzie Energii SA grozić będzie zamknięcie - uważa Jan Buczkowski, prezes giełdy. Według prezesa brak zasady TPA, istnienie kontraktów długoterminowych, oraz utworzony przez PSE rynek bilansujący w obecnym kształcie to trzy najważniejsze bariery w rozwoju giełdy. Jeżeli taki stan bez zmian potrwałby, powiedzmy do czerwca 2002 roku, to walne czerwcowe musiałoby podjąć decyzję o likwidacji giełdy - powiedział PAP Buczkowski. Po prostu zabrakłoby środków na utrzymanie - pieniądze by się skończyły i trzeba by giełdę zamknąć - dodał. Według Buczkowskiego finansowa opłacalność funkcjonowania giełdy rozpoczyna się od około 7 proc. jej udziału w ogólnym obrocie energią elektryczną. Obecnie udział ten waha się od 0,04 do 2 proc. Buczkowski twierdzi, że rzeczywiste wdrożenie zasady TPA (dostępu stron trzecich, umożliwiającego końcowemu odbiorcy energii elektrycznej swobodnego wyboru dostawcy energii, który zaoferuje mu najkorzystniejszą cenę oraz warunki dostawy) utrudnione jest m.in. istnieniem kontraktów długoterminowych. Zdaniem prezesa likwidacja giełdy byłaby na świecie źle odebrana. Świadczyłoby to o tym, że w Polsce nie zamierza się budować rynku energii - powiedział Buczkowski. Myślę jednak, że do likwidacji nikt nie dopuści - dodał.
ZMARNOWANY ROK NA SOK
Prezes ocenia, że ostatni rok we wdrożeniu Systemu Opłat Kompensacyjnych (SOK) został zmarnowany: systemu nadal nie ma i nie wiadomo czy będzie. SOK miał neutralizować skutki kontraktów długoterminowych w energetyce. Obecnie ok. 70 proc. sprzedawanej w Polsce energii objęte jest kontraktami długoterminowymi zawieranymi między elektrowniami i Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE). Określają one ilość energii i cenę, po jakiej PSE ją kupują. Kontrakty te miały zapewnić finansowanie inwestycji w zakresie ochrony środowiska, które oceniano na 2 mld USD. Ich zawarcie dawało bankom, które udzielały kredytu, gwarancje wypłacalności wierzycieli. Elektrownie, które zdecydowały się na modernizację, wytwarzają droższą energię niż pozostałe, bardziej zanieczyszczających środowisko. W warunkach konkurencji większym powodzeniem cieszyłaby się energia tańsza. Nie byłoby chętnych na kupno droższej energii - czystej ekologicznie . Dlatego też konieczne było wprowadzanie systemu opłat kompensacyjnych dla elektrowni zmodernizowanych, aby były one konkurencyjne. Podstawowym błędem przy wdrażaniu SOK było powierzenie go Polskim Sieciom Energetycznym (PSE), które raczej nie powinny być zainteresowane wdrożeniem tego systemu - uważa Buczkowski. Jego zdaniem PSE nie są zainteresowane wdrożeniem SOK-u ponieważ oznaczałoby to dla tej spółki m.in. spadek obrotu, co przełożyłoby się na zmniejszenie zdolności kredytowej. SOK należało powierzyć komuś innemu - uważa Buczkowski.
CESJE: SZYBCIEJ i ŁATWIEJ
Buczkowski uważa, że łatwiejsze do wprowadzenia, i to w krótkim czasie, byłyby cesje umów kredytowych pokrytych kontraktami długoterminowymi na PSE. Obecnie chyba nie powinno się myśleć o modyfikacjach SOK, bo mogą one zabrać dużo czasu, a po prostu trzeba pójść w kierunku cesji umów kredytowych - uważa Buczkowski. Banki byłyby bardziej zainteresowane cesjami, bowiem byłoby to dla nich bezpieczniejsze - PSE jest bezpieczniejszym wierzycielem dla banków niż jakakolwiek mniejsza spółka - dodał.