Jest ewidentne, że rządzący postanowili poradzić sobie z koszmarnymi problemami gospodarczymi m.in. przez sterowanie strumieniami krążącej w naszym systemie gospodarczym kasy. Liczą więc na stymulowanie konsumpcji (popytu) - stąd antyinwestycyjny podatek od dochodów kapitałowych ("wydaj teraz, bo potem zapłacisz podatek!"). Jednocześnie muszą jednak pamiętać o konieczności umożliwienia sprzedaży akcji pozostałych do prywatyzacji firm po jak najwyższej cenie - stąd odroczenie poboru haraczu od dochodów z inwestycji w akcje.
Rządzącym hossa na giełdzie przydałaby się bardzo. Także ze względów propagandowych. Półtoraroczna bessa była najlepszą oceną działalności poprzedniego rządu. Hossa byłaby więc laurką dla nowej ekipy.
Żeby nie było tak różowo - powtórzmy, że GŁUPOTĄ jest brak podatkowych zachęt dla inwestycji długoterminowych. Tego typu lokaty powinny być zwolnione z podatku. Po to, by zapewnić systemowi bankowemu i rynkowi kapitałowemu możliwość długoterminowego finansowania firm. Niestety, przynajmniej na razie (czyli przez cały czas funkcjonowania tzw. wolnego rynku), dominuje w Polsce myślenie krótkoterminowe i rozwiązania doraźne. Za co winę ponoszą zarówno politycy, jak i pozwalający im na takie zachowania wyborcy.
Trudno, cieszmy się przynajmniej perspektywą roku azylu podatkowego na giełdzie. Pamiętajcie Państwo jednak, że to, iż nie zapłacicie podatku od inwestycji w akcje spółek giełdowych nie oznacza wcale, że zarobicie. Bo do tego potrzebna jest jeszcze trwała poprawa koniunktury na parkiecie. Za co, oczywiście, trzymamy kciuki. Są na to duże szanse. Rzecz jasna, jeśli rząd - pod naciskiem parlamentu - nie zrobi jakiegoś kosztownego głupstwa. Na co szanse są wcale niemałe...