- Postępowanie układowe z wierzycielami, które powinno zostać zatwierdzone w lutym 2002 r., oraz podjęte działania restrukturyzacyjne w spółkach z grupy stwarzają szansę poprawy naszej sytuacji finansowej, w tym odzyskania wiarygodności kredytowej pozwalającej na bieżące finansowanie działalności - uważa Emil Wąsacz, prezes Stalexportu.

Program naprawczy ma docelowo zapewnić: przywrócenie stabilności finansowej (przychody na poziomie 1 400 mln zł rocznie, koszty własne spółki obniżone do 20-25 mln zł wobec 54 mln zł obecnie i rentowność na sprzedaży powyżej 5%), wzrost wartości spółki oraz wysoki stopień zaspokojenia roszczeń wierzycieli. Nowy kształt firmy wiąże się z koncentracją aktywności na opłacalnym handlu wyrobami hutniczymi przy zachowaniu zaangażowania w program autostrad.

Zarząd Stalexportu ujawnił, że negocjacje z wierzycielami na temat warunków postępowania układowego zmierzają w kierunku rozwiązań, w których redukcja zobowiązań byłaby nie większa niż 40%. Spółka chciałby również otrzymać zgodę wierzycieli na konwersję części zobowiązań na kapitał Stalexportu i zgodę dotychczasowych akcjonariuszy na objęcie przez wierzycieli akcji w podwyższonym kapitale.

Firma na koniec września miała 680 mln zł zobowiązań. Jej zobowiązania pozabilansowe (głównie gwarancje i poręczenia) wynoszą ok. 550 mln zł. Stalexport zgłosił do układu 607 mln zł zobowiązań, w tym 133 mln zł to kredyty, 163 mln zł obligacje zamienne, a 216 mln zł poręczenia.

Od początku czwartkowej sesji kurs spółki dynamicznie rósł. W pewnym momencie zyskiwał już 18%. Na zakończenie notowań cena akcji Stalexportu wzrosła o 11,8%, do 2,37 zł. Właściciela zmieniło ponad 390 tys. walorów, czyli 5,4% będących w wolnym obrocie. Wolumen był najwyższy od czerwca br. Blisko 30% akcji spółki ma EBOR, a ok. 14% walorów należy do PKO BP.