Efektowne przełamanie długoterminowej linii wielomiesięcznego trendu spadkowego na sesji z 14 listopada, zaakcentowane dodatkowo utworzeniem luki hossy, nie przyniosło na razie oczekiwanych efektów stronie popytowej. Owszem, linia ta jest wciąż utrzymywana przez byki, co wskazuje, że strona podażowa nie liczy się obecnie, jednak na wykresie widać od kilku sesji symptomy uspokojenia popytu. Od trzech sesji świece charakteryzują krótkie korpusy, świadczące o pozostawaniu rynku w stanie równowagi. Poniedziałkowa świeca miała ponadto długie cienie, zwłaszcza dolny. Mimo wspomnianego przełamania linii trendu spadkowego, po wczorajszej sesji na niektórych oscylatorach szybkich pojawiły się sygnały pozbywania się akcji. Do chwili utrzymania linii trendu spadkowego sygnały te należy jednak ignorować, czekając do pojawienia się zdecydowanych oznak przejmowania inicjatywy przez niedźwiedzie.
W otoczeniu fundamentalnym jesteśmy już po wynikach kwartalnych za okres lipiec-wrzesień br. Pora na coraz liczniej publikowane raporty skonsolidowane, będące lepszym miernikiem kondycji rodzimych korporacji. Niestety, choćby pobieżna lektura tych raportów nie wprowadza korekt w ocenie zaprezentowanej dla raportów nieskonsolidowanych. Jest źle i trudno znaleźć przekonujące dowody, że nieprzyjemne niespodzianki mamy za sobą. Obserwowany run na długoterminowe lokaty niekoniecznie musi być takim świetnym interesem dla banków, no chyba że bankierzy poradzą sobie z popytem, ale przy takim koszcie kredytu warto im tego gorąco życzyć.