Reklama

e-podpis - "pieśń przyszłości"

Towarzystwa ubezpieczeniowe już od jakiegoś czasu uwzględniają nowy kanał dystrybucji - internet - w swoich biznesplanach. Zarządy firm są jednak zdania, że upłyną jeszcze dwa lata, zanim podpis elektroniczny upowszechni się na tyle, by nie można się było obejść bez umożliwiającej jego zastosowanie infrastruktury. Największe na rynku podmioty dopiero wybierają autorów systemowych rozwiązań informatycznych...

Publikacja: 20.11.2001 09:04

Co ciekawe, ich zdaniem upowszechnienie się e-podpisu

nie wpłynie na zmniejszenie liczby agentów.

W ubiegłym miesiącu prezydent podpisał ustawę o podpisie elektronicznym, używając do tego celu zarówno pióra, jak i wygenerowanej przez firmę Signet e-sygnatury. Jednak zanim nowe regulacje zaczną obowiązywać w Polsce, minie kolejnych 9 miesięcy, a organy władzy publicznej będą mieć jeszcze kolejne 4 lata na to, aby umożliwić "odbiorcom usług certyfikacyjnych" wnoszenie podań i wniosków oraz innych czynności w postaci elektronicznej. Czy wobec tego i ubezpieczyciele nie muszą się spieszyć?

Przygotowania

w toku

Reklama
Reklama

Przedstawiciele towarzystw ubezpieczeniowych, obecnych już w różny sposób w internecie, deklarują, że przygotowują się do zmian. Jak jednak wynika z naszych rozmów z nimi, polega to głównie na zapoznawaniu się z ustawą.

- Oczywiście, przygotowujemy się do używania w praktyce podpisu elektronicznego i nasz docelowy system sprzedaży ubezpieczeń przez internet będzie na e-podpisie bazował. Ale zdając sobie sprawę z tego, że ustawa wejdzie w życie dopiero w sierpniu 2002 r., już teraz chcemy dać klientom możliwość zakupu naszych polis w sieci. Ponieważ z natury jestem ostrożnym optymistą, sądzę, że pierwsze "prawdziwe" transakcje z użyciem podpisu elektronicznego zostaną zawarte na początku 2003 r. - mówi Jacek Balcer, rzecznik prasowy Warty.

- Przygotowanie się do wejścia w życie ustawy o podpisie elektronicznym to jedno z ważniejszych wyzwań, jakie stoją przed Allianz w Polsce w najbliższym czasie - deklaruje Marcin Olszewik, menedżer ds. rozwoju technologii e-commerce w Allianz Polska. - Wdrożenie rozwiązań, które umożliwią firmie korzystanie w pełni z nowych możliwości, jakie niesie ze sobą podpis elektroniczny, będzie z pewnością przedmiotem prac realizowanych przez firmę z przyszłym roku - powiedział nam przedstawiciel Allianza.

Z tym, że potrzeba czasu, aby podpis elektroniczny znalazł praktyczne zastosowanie, zgadzają się także zarządzający Zurich Polska. - Ustawa zacznie obowiązywać za 9 miesięcy. Po tym okresie każdy użytkownik, który będzie chciał posługiwać się podpisem elektronicznym, będzie musiał go otrzymać od firmy certyfikującej e-podpisy, wyposażyć się w skonfigurowany program komputerowy lub urządzenie używane do wprowadzania danych, tworzących podpis - na to wszystko potrzeba czasu - mówi Jarosław Mastalerz, członek zarządu Zurich PTE SA.

Zdaniem przedstawicieli branży (nie tylko zresztą ubezpieczeniowej), to, co przeszkadza w przygotowaniu się do jej wejścia w życie ustawy, to brak przepisów wykonawczych. - Tymczasem bez nich nie da się powiedzieć, co ustawodawca miał na myśli, używając niektórych sformułowań - tak jak to ma miejsce np. w przypadku "urządzenia zapewniającego bezpieczeństwo" - mówi rzecznik Warty, zgadzając się z podkreślanym przez prasę brakiem definicji zawartych w nowym akcie prawnym pojęć.

Przypomnijmy, że według ustawy o podpisie elektronicznym to "Rada Ministrów może określić w drodze rozporządzenia szczegółowe warunki techniczne i organizacyjne, które muszą spełniać kwalifikowane podmioty świadczące usługi certyfikacyjne (...)".

Reklama
Reklama

Niewygodne

e-"życiówki"

Mimo że internet ma ciągle niewielki udział w sprzedaży towarzystw ubezpieczeniowych, instytucje te nie ignorują elektronicznego kanału dystrybucji. Aby nadążyć za zapoczątkowaną przez niefortunną internetową bańkę rewolucją technologiczną, przygotowały w ciągu ostatniego 1,5 roku serwisy i zaznaczyły swoją obecność w sieci. Zrobiły to bezpośrednio, bądź korzystając z pośrednictwa portali czy wyspecjalizowanych brokerów internetowych, takich jak Expertia.pl, Money.pl, Elfin.pl czy - działający od lipca br. - eBroker.pl, z którymi podpisują umowy brokerskie.Nieoficjalnie mówi się, że internetowe spółki miały do tej pory trudności w pozyskaniu partnerów, którzy chcieliby za ich pośrednictwem oferować polisy ubezpieczeniowe na życie (na polskim rynku ma je w ofercie jedynie eBroker.pl).

Tymczasem, według naszych źródeł zbliżonych do branży, to, że towarzystwa niechętnie korzystają z e-pośredników, wynika z ich dbałości o agentów, którzy - paradoksalnie - są najdroższym kanałem dystrybucji dla sektora. Wykorzystanie konkurencyjnego kanału - w przyszłości mogącego zaważyć na pozycji agentów - oprócz tego, że nie jest mile przez nich widziane, stanowi przecież dodatkowy koszt.

Być może jednym z rozwiązań powyższych problemów mogą być uruchamiane przez ubezpieczycieli własne serwisy internetowe.

Internetowa oferta, przygotowana przez grupę Warty, dotyczy na razie przede wszystkim polis ubezpieczeniowych na życie.

Reklama
Reklama

- TUnŻ Warta Vita od miesiąca, jako pierwsze w kraju, sprzedaje przez internet ubezpieczenia na życie. Klient wypełnia dostępny w internecie wniosek, odsyła go do Towarzystwa, tu wystawia mu się polisę i... zaczyna się mały kłopot - mówi J. Balcer.

- Ponieważ podpis elektroniczny jeszcze nie funkcjonuje, ani klient, ani przedstawiciel towarzystwa nie może podpisać wniosku on-line. Jesteśmy więc zmuszeni odesłać klientowi polisę w formie "papierowej" - pocztą - tłumaczy. Chcąca się ubezpieczyć osoba dopiero wtedy ją podpisuje i odsyła - znowu pocztą. - Podpis elektroniczny wyeliminowałby "papierki" - ma nadzieję J. Balcer.

Jak wyjaśnia, na czas między wystawieniem polisy przez firmę a momentem, gdy dotrze ona ponownie do towarzystwa (już podpisana), a zamawiający ją przez internet klient opłacił wyliczoną w sieci składkę, zostaje on objęty tymczasową ochroną. - Do końca 2001 roku Warta planuje wprowadzić własny system sprzedaży ubezpieczeń majątkowych w sieci- zapowiada J. Balcer.

Jednym z pierwszych ubezpieczeń on-line jest "Cyberubezpieczenie" - produkt Zurichu. Klient może sam ustalić parametry ubezpieczenia: sumę, warianty, a system wylicza wysokość składki. Zainteresowany wypełnia wniosek zamieszczony na stronie, który następnie wysyła do bazy danych klientów firmy oraz dokonuje opłaty składki kartą kredytową on-line lub - po wydrukowaniu druku wpłaty - uiszcza opłatę na poczcie lub w banku.

dokończenie str. V

Reklama
Reklama

dokończenie ze str. 4

Po dokonaniu płatności (podobnie jak to ma miejscu w Warcie Vita - red.) umowa "cyber ubezpieczenie" zostaje zawarta i klient tradycyjną drogą pocztową otrzymuje jej oryginał. Zurich korzysta też z pośrednictwa polskich portali i wortali: Wirtualnej Polski, Expandera, Bankiera, Elfinu i Money.pl.

E-podpis

to oszczędności,

ale i koszty

Reklama
Reklama

Skala wydatków, które będą musiały ponieść towarzystwa ubezpieczeniowe na zakup infrastruktury klucza publicznego (PKI), jest jednak niewielka w porównaniu z nakładami, jakie firmy będą zmuszone wcześniej ponieść na ujednolicenie już wykorzystywanych lub też zakup zupełnie nowych systemów informatycznych, bez których wykorzystanie e-podpisu byłoby niemożliwe. Na tle idących w miliony - a w przypadku największych graczy miliardowych - inwestycji, koszt PKI i przeszkolenia w zakresie jej obsługi pracowników nie będzie wysoki.

- Jest bardzo prawdopodobne, że jeśli chodzi o szkolenie pracowników, skorzystamy z usług firmy zewnętrznej, lecz ostateczna decyzja jeszcze nie została podjęta - mówi J. Balcer.

Co ciekawe jednak, mimo zapewnień specjalistów, że zastosowanie podpisu elektronicznego przyniesie stosującym go podmiotom znaczne oszczędności i uprości procedury funkcjonowania, przedstawiciele towarzystw ubezpieczeniowych zgodnie deklarują, że zastosowanie e-podpisu nie wpłynie ani na liczbę oddziałów, ani agentów. - Internet będzie po prostu dodatkowym kanałem dystrybucji. Co nie zmienia faktu, że ubezpieczenia w sieci mogą być tańsze niż te zawierane drogą tradycyjną. Polisy Warta Vita kupowane w sieci są tańsze o 10% - zaznacza rzecznik firmy. Wtóruje mu Jarosław Mastalerz, w opinii którego wprowadzenie podpisu elektronicznego nie będzie miało wpływu na zmiany w strukturach towarzystw. - Może natomiast, i tak pewnie się stanie, usprawnić i przyspieszyć obieg informacji - uważa członek zarządu Zurich PTE.

- Internet, przynajmniej na początku, nie będzie znaczącym kanałem dystrybucji ubezpieczeń na życie - twierdzi Ziemowit Stempin, reprezentujący grupę Sampo. - Natomiast stopniowo jego znaczenie będzie rosło w szeroko rozumianej obsłudze klienta - dodaje.

Metody szyfrowania

Reklama
Reklama

informacji

Metody szyfrowania dzielą się generalnie na dwie grupy:

l szyfrowanie z jednym kluczem

l szyfrowanie z parą kluczy

Pierwsza metoda nazywana jest również szyfrowaniem symetrycznym, gdyż ten sam tajny klucz jest wykorzystywany zarówno do szyfrowania, jak i deszyfrowania wiadomości. Natomiast metoda szyfrowania z parą kluczy nazywana jest szyfrowaniem asymetrycznym lub szyfrowaniem z kluczem jawnym (publicznym), gdyż posługuje się dwoma oddzielnymi kluczami, z których jeden jest tajny (prywatny), a drugi jawny (publiczny). Klucz publiczny jest ogólnie dostępny w sieci, klucz prywatny jest natomiast znany tylko jego właścicielowi i chroniony przed innymi osobami. Każdego ze związanych ze sobą kluczy można użyć do szyfrowania, drugiego do deszyfrowania. Dzięki temu wszyscy użytkownicy mogą odszyfrować to, co zostało zaszyfrowane kluczem prywatnym. Jednocześnie tylko posiadacz klucza prywatnego może odszyfrować to, co ktokolwiek zaszyfrował jego kluczem publicznym. Ponieważ nie jest możliwe na drodze obliczeń określenie klucza deszyfrującego przy znajomości jedynie algorytmu kryptograficznego (sposobu szyfrowania) i klucza szyfrującego, to wynalezione ćwierć wieku temu metody szyfrowania asymetrycznego zyskały sobie w tym czasie opinię wyjątkowo bezpiecznych.

Jedynym zagrożeniem dla procesu bezpiecznej wymiany dokumentów z zastosowaniem szyfrowania asymetrycznego jest możliwość zastąpienia klucza publicznego jednej z korespondujących stron kluczem publicznym intruza. Druga strona, będąc przekonana o tym, że korzysta z klucza publicznego odbiorcy korespondencji, zaszyfruje ją niewłaściwym kluczem, przez co umożliwi odczytanie wiadomości intruzowi. Aby zapobiec takiej sytuacji, należy stworzyć mechanizm zwany procesem certyfikacji klucza, który potwierdzałby autentyczność używanego klucza i prawo do korzystania z niego przez daną osobę, firmę czy instytucję.

Źródło: www.signet.pl

Obecnie rozpoczęte projekty kompleksowych rozwiązań informatycznych mają na celu m.in. udostępnienie klientom PZU internetowych kanałów sprzedaży usług. Jednym z warunków stawianych przy wyborze oferty systemu informatycznego jest możliwość zapewnienia klientom obsługi za pośrednictwem internetu. System informatyczny, obsługujący ubezpieczenia majątkowe, powinien zostać uruchomiony w ciągu 3 lat (wstępne szacunki) i mniej więcej w tym czasie planowane jest rozpoczęcie internetowej sprzedaży ubezpieczeń przez PZU SA. Jednocześnie trwają zaawansowane analizy, mające na celu określenie, w jakim zakresie PZU będzie wykorzystywało przy obsłudze klientów podpis elektroniczny. Należy jednak pamiętać, że doświadczenie zagranicznych towarzystw ubezpieczeniowych na przestrzeni ostatnich 5 lat wskazuje na stosunkowo niewielki udział klientów internetowych w obrotach tych spółek. Wynosi on bowiem 1,5-2,1%.

W związku z powyższym nie należy zakładać znaczącego wpływu podpisu elektronicznego na liczbę placówek PZU SA.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama