Wtorkowa sesja nie przyniosła rozstrzygnięcia, w którym kierunku będzie poruszał się WIG w perspektywie najbliższych dni, nie mówiąc o bardziej odległej perspektywie. Od kilku dni na wykresie widać świece o krótkich korpusach i dosyć długich cieniach. Wczorajsze doji nie jest odmianą w tej mierze. Oscylatory szybkie nie pozostawiają złudzeń, którzy uczestnicy powinni dominować w krótkim terminie. Utrzymywanie długich pozycji nie jest właściwą strategią, biorąc pod uwagę właśnie te oscylatory. Do chwili przełamania niedawno pokonanej długoterminowej linii trendu spadkowego (14 100 pkt.) nie ma co się jednak obawiać powrotu strony podażowej do głosu.
Biada jednak bykom w razie przełamania tej linii. Sygnały, pochodzące z oscylatorów szybkich, mogą stanowić przecież pierwsze chmury, oznajmiające nadchodzącą burzę. Póki jednak nie dojdzie do sforsowania wspomnianej linii, nie należy gorączkowo pozbywać się akcji. Wielokrotnie w przeszłości zdarzało się, że kilkusesyjna faza konsolidacji była jedynie okresem zbierania sił przez stronę popytową. Obecnie zwyżka do poziomu 15 700 pkt. stoi jednak pod znakiem zapytania.