Szczególnie poważnym problemem były rosnące koszty produkcji nowych modeli samochodów ciężarowych, które zaczęto wytwarzać w zeszłym roku, gdy pojawiły się oznaki słabnącej koniunktury. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy br. zamówienia na nowe pojazdy spadły o 5%, do 4,74 mld euro, i poniesiono w tej dziedzinie 56 mln euro straty operacyjnej (167 mln euro przed rokiem).
MAN odczuł dotkliwie spadek popytu na rynku niemieckim, gdzie sprzedaje ok. 1/3 wszystkich samochodów. W znacznej mierze przyczyniła się do tego recesja w budownictwie, która trwa już siedem lat. W warunkach coraz gorszej koniunktury MAN zmagał się z coraz ostrzejszą konkurencją ze strony głównych rywali - DaimlerChrysler i Volvo. Trudności pojawiły się również w produkcji autobusów, sprawiając, że i w tej dziedzinie MAN poniósł stratę operacyjną.
Dodatkowych problemów przysporzyła niemieckiej firmie zakupiona w ub.r. brytyjska spółka ERF. Wykryto w niej nieprawidłowości rachunkowe, które doprowadziły do strat sięgających 47 mln euro. Uporządkowanie tych spraw i reorganizacja ERF ma pochłonąć 139 mld euro.
Trudna sytuacja finansowa zmusiła MAN do reorganizacji, która w br. ma kosztować 150 mln euro. Do końca przyszłego roku pracę straci 6000 pracowników (8% personelu). W całym 2001 r. firma spodziewa się 200 mln euro zysku przed opodatkowaniem, a więc o połowę mniejszego, niż zakładano pierwotnie. Wartość sprzedaży miałaby wynieść 15,5-16 mln euro.
Dyrektor generalny Rudolf Rupprecht jest dobrej myśli. Uważa, że 2002 r. powinien przynieść wzrost zysku przed opodatkowaniem, choć nie przedstawił dokładnej prognozy. MAN rozważa szereg możliwości nawiązania współpracy z innymi producentami samochodów ciężarowych. Zdementowano natomiast pogłoski o rozmowach na temat zakupu udziału w szwedzkiej firmie Scania.