Po kilku tygodniach wzrostów przyszedł wreszcie czas korekty. Jak dotąd jednak, poza kilkoma przypadkami, wynikającymi z wewnętrznych problemów spółek, nie przybrała ona formy ucieczki od akcji. Choć groźba taka wydawała się realna, szczególnie w trakcie czwartkowej sesji, ostatecznie zwyciężył umiarkowany optymizm. Biorąc pod uwagę sytuację na rynku istnieje więc wciąż realna możliwość, że skala tego ruchu, zarówno w ujęciu procentowym, jak i czasowym nie będzie duża. Realizacji takiego scenariusza sprzyjałaby coraz klarowniejsza sytuacja przyszłorocznego budżetu. Choć bowiem proponowane rozwiązania z całą pewnością trudno zaliczyć do miłych dla obywateli, to budżet ten, jak na tworzony w tak trudnych warunkach, wydaje się na tyle racjonalny, by być dobrze ocenionym przez rynki. Oparcie go na niebyt ambitnych założeniach i rezygnacja z wielu wydatków to rozwiązanie nie zaspokajające w pełni niczyich aspiracji, ale względnie bezpieczne z punktu widzenia przyszłości gospodarki. Informacje o budżecie dotąd przedstawione publicznie zwiększają przy tym prawdopodobieństwo, że RPP nie znajdzie powodów, by zwlekać z kolejną obniżką stóp, co powinno poprawić nastroje rynku.

Ciekawie, w świetle wprowadzonych zmian w podatku PIT i pozostawienia zwolnienia dochodów ze sprzedaży obligacji, zapowiada się też sytuacja na ich rynku wtórnym. Od tego, w jakim zakresie trzeba będzie płacić podatek od odsetek i dyskonta będzie zależeć, czy rynek ten znacząco się ożywi. Być może liberalne podejście do tej kwestii, z punktu widzenia zainteresowania ludności nabywaniem obligacji i możliwości oferowania niższych rentowności, będzie nawet dla Ministerstwa Finansów dobrym interesem.