Jednak prawdopodobnie zamknięcie wypadnie w okolicy 1266 pkt., gdzie znajduje się październikowy szczyt, więc nie będzie można jeszcze powiedzieć, że mamy na rynku nowy trend. To od przełamania tego wsparcia można uzależnić możliwość określenia tego, co dzieje się na rynku od dwóch tygodni, mianem trendu malejącego.
Nie ma wątpliwości, że bardzo duży udział w pogorszeniu nastrojów na całym rynku mają notowania Elektrimu. I nie ma się co pocieszać, że spada silnie tylko jedna spółka, bo rzutuje ona na obraz całego rynku. Przecież nie jest ważne, czy wsparcie na indeksie jest przełamywane z uwagi na duży spadek kilku spółek, wchodzących w jego skład, czy też mniejszych spadków, ale za to dużego grona walorów. A że wyprzedaż Elektrimu jest naprawdę zdecydowana widać po tym, że kurs, po spadku o 15%, został zawieszony w celu jego równoważenia. To pokazuje, że potencjał zniżki jest tu jeszcze naprawdę duży. A czy można sobie wyobrazić sytuację, że Elektrim będzie spadał, a pozostałe walory będą rosnąć? Wyobrazić sobie pewnie i można, ale taką sytuację należy uznać za mało prawdopodobną.
Pisząc o dzisiejszej sesji nie można też pominąć faktu, że utrwala się zjawisko uniezależnienia się naszego rynku od tego, co dzieje się na giełdach zagranicznych. Dziś przez cały dzień pozostawały one na plusach, co nie przeszkodziło nam w dalszych spadkach. Stąd trzeba się liczyć z tym, że dalsze zwyżki w USA będą miały ograniczony wpływ na rynek kasowy, ale spadki mogą przyspieszyć zniżki u nas.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu