Tymczasem kilku innych udziałowców CL chciałoby uszczknąć nieco z tego tortu, m.in. hiszpański Banco Bilbao Vizcaya Argentaria (BBVA), który liczy na powiększenie posiadanego 3,8-proc. pakietu. Z kolei towarzystwo ubezpieczeniowe Axa (ma 5,5% akcji) jest przeciwne wzmacnianiu pozycji przez swojego rywala na rynku europejskim - Allianza (przez AGF kontroluje on 6% walorów CL). Poza tym część akcjonariuszy domaga się równego traktowania przy sprzedaży obu oferentów. Na razie sprzedawany przez państwo 9,6-proc. udział w Crédit Lyonnais został podzielony w proporcji 2/3 dla Crédit Agricole i 1/3 dla AGF.
Francuskie ministerstwo skarbu znalazło się w związku z tym w dość kłopotliwym położeniu. Zgodnie bowiem z umową prywatyzacyjną, obok Crédit Agricole i AGF, również pozostali akcjonariusze do lata 2003 r. mają zagwarantowane prawo pierwokupu w sytuacji, gdyby inny udziałowiec pozbywał się walorów Crédit Lyonnais. - Fakt, że sam skarb państwa ignoruje wcześniejsze ustalenia, stawia go w niezbyt korzystnym świetle - powiedział niemieckiemu "Handelsblattowi" jeden z paryskich analityków.
Minister skarbu Laurent Fabius chciał ponoć uwzględnić początkowo interesy wszystkich akcjonariuszy. Został jednak ostro skrytykowany przez rządową większość, że zachwieje to zasadami prywatyzacji sektora bankowego. W rezultacie kontynuuje plany swojego poprzednika Dominique`a Strauss-Kahna, mające na celu ścisłe powiązanie Crédit Lyonnais z Crédit Agricole.
Przeciwny tej idei jest prezes CL, Jean Peyrelevade, który broniąc niezależności banku opowiada się za wzmocnieniem pozycji w jego akcjonariacie przez Axa kosztem Niemców. Według "Le Figaro", jeszcze w tym tygodniu Laurent Fabius ma spotkać się z szefem CL, by przekonać go do zmiany stanowiska. Tymczasem Crédit Agricole (jest większościowym udziałowcem naszego EFL) nalega na jak najszybsze wyjaśnienie sprawy. Bank ten wkrótce rozpoczyna bowiem kampanię informacyjną przed planowanym na połowę grudnia giełdowym debiutem.
Wartość oferowanego przez skarb państwa pakietu szacowana jest na ok. 1,5-1,7 mld euro. I minister Fabius doskonale wie, że budżet bardzo potrzebuje tych pieniędzy w obliczu słabnącej koniunktury gospodarczej w kraju.