Środowa decyzja RPP sprowadziła realną wysokość głównej stopy interwencyjnej rynku pieniężnego do poziomu poprzedniego cyklicznego minimum z początku 1999 roku (7% przy stopie 13% od I 1999 r. i minimum dynamiki cen detalicznych 5,6% w II 1999 r.). Wtedy ten poziom realnych stóp procentowych wystarczył do pobudzenia nowej fali wzrostu gospodarczego (a przynajmniej jej nie przeszkodził), która stała się wyraźnie widoczna od sierpnia 1999 r. i osiągnęła apogeum w grudniu 1999 r. (roczna dynamika produkcji przemysłowej +19%). Gdyby obecna sytuacja miała okazać się analogiczna do tej sprzed 3 lat, to krajowemu rynkowi akcji nie pozostawałoby nic innego, jak kontynuowanie rozpoczętego w październiku wzrostu dyskontującego zakończenie okresu niskiego tempa wzrostu gospodarczego. To samo dotyczy zresztą globalnego rynku, na którym ostatni wzrost cen akcji i spadek cen obligacji jest kopią analogicznych wyprzedzających globalne ożywienie ruchów z końca 1998 roku. Głównie indeksy zagraniczne podobnie jak WIG20 z pieczołowitością godną lepszej sprawy powielają obecnie swe zachowanie sprzed 3 lat. Obecne poziomy WIG20, S&P 500, Nasdaq Compsite i DAX, których wrześniowe minima pokryły się idealnie z dnami poprzedniej bessy z października 1998 r., są dokładnie równe wartościom tych indeksów z listopada 1998 r. Gdyby ta analogia miała się nadal utrzymywać, to - przerywany korektami - trend wzrostowy na rynku akcji nie byłby zagrożony jeszcze przez wiele miesięcy. Można mieć wiele zastrzeżeń do tej koncepcji, ale wydaje się, że nim zostanie ona sfalsyfikowana przez gospodarczą rzeczywistość, upłynie jeszcze sporo czasu.