Nowy Jork
W piątek Dow Jones wzrósł o 22,14 pkt. (0,23%), natomiast Nasdaq spadł o 2,68 pkt. (0,14%), a S&P 500 o 0,07%. Russell 2000 stracił 0,55%.
Splot niekorzystnych zjawisk sprawił, że poniedziałkowe sesje na rynkach nowojorskich zaczęły się od sporego spadku notowań. Inwestorów zaniepokoiło bankructwo giganta energetycznego Enron, które może odbić się na sytuacji licznych przedsiębiorstw. Wykazało ono, że przesadne były niedawne nadzieje na rychłe ożywienie aktywności ekonomicznej oraz poprawę wyników finansowych amerykańskich spółek. Negatywny wpływ na ogólną atmosferę wywarły też doniesienia z Argentyny, gdzie po wprowadzeniu ograniczeń w wycofywaniu depozytów i wywozie za granicę kapitałów gwałtownie spadły notowania obligacji rządowych. Ponadto do pogorszenia nastrojów przyczyniło się zaostrzenie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. W godzinach przedpołudniowych Dow Jones spadł prawie o 120 pkt. (1,22%), a Nasdaq stracił w tym czasie 1,25%. Spadku notowań nie zahamowały dane o ożywieniu w przemyśle i budownictwie oraz wzroście wydatków konsumpcyjnych.
Londyn
Na giełdzie londyńskiej upadłość amerykańskiej firmy Enron odczuły przede wszystkim będące jej wierzycielami banki, których akcje wyraźnie staniały. Były wśród nich Barclays, Royal Bank of Scotland, HBOS i Abbey National. Tymczasem pesymistyczna prognoza pobudziła wyprzedaż walorów firmy reklamowej Cordiant. Obniżyły się też notowania Vodafone oraz przedsiębiorstwa przemysłu maszynowego GKN. Niepokój wśród inwestorów wywołały także zamachy bombowe w Izraelu oraz ponowne nasilenie problemów, z jakimi boryka się gospodarka argentyńska. FT-SE 100 obniżył się o 39 pkt. (0,75%).