zarówno podczas przypadającego na początek grudnia żydowskiego święta Chanuka, jak i następującego po nim chrześcijańskiego Bożego Narodzenia bliskie osoby wręczają sobie upominki, nie zapominają również o pokrzywdzonych przez los. Podczas grudniowych świąt amerykańskie korporacje urządzają przyjęcia dla pracowników, obdarowują ich premiami, które niejednokrotnie osiągają wartość wielu tysięcy dolarów...
W tym roku będzie inaczej - zarówno z powodu słabnącej ekonomii, jak i zmiany stylu obchodzenia świąt w reakcji na zamachy terrorystyczne z 11 września. Restauracje, organizatorzy przyjęć, firmy wypożyczające sprzęt używany podczas korporacyjnych biesiad uważają ten rok za jeden z najgorszych w ich karierze. Łososie i krwiste steki zastępowane są donacjami na cele charytatywne.
Zdaniem dziennika "USA Today", większe, bo aż 5-procentowe cięcia korporacyjnych wydatków przedświątecznych, obserwowane są na zachodnim wybrzeżu, gdzie najpierw pękł, a później sflaczał balon nowych technologii. Na wschodnim wybrzeżu, gdzie dominują firmy tradycyjnej gospodarki, cięcia te wyniosą od 15 do 20%.
Wydawnictwo BNA Inc. przeprowadziło sondę wśród 448 zarządów przedsiębiorstw. Większość z nich, bo aż 76%, wciąż planuje organizowanie przyjęć świątecznych. Zamierzają jednak znacznie ograniczyć ich koszt. Bardzo tłuste niejednokrotnie świąteczne premie będą w tym roku miały wartość około 600 dolarów - czyli mniej niż średnia tygodniówka.
Walt Disney, który zwolnił w tym roku cztery tysiące pracowników, nie organizuje żadnych przyjęć. Menedżerowie zachęcają personel, by zamiast zaprzątać sobie głowę przyjęciami, zajął się działalnością w organizacjach charytatywnych - ale po godzinach pracy!