W minionym tygodniu sytuacja na rynku wtórnym polskich papierów skarbowych kształtowała się bardziej pod wpływem narastającego konfliktu między rządem a Radą Polityki Pieniężnej, czego wyrazem były wypowiedzi premiera Leszka Millera, niż niepokojących wieści z Argentyny, której niewypłacalność mogłaby zaszkodzić naszemu rynkowi. Naciski na RPP skłoniły inwestorów do zwiększonych zakupów obligacji, a co za tym idzie spowodowały wzrost ich cen oraz umocnienie się złotego. Zwiększone zainteresowanie zanotowano również na rynku pierwotnym. Na ubiegłotygodniową aukcję obligacji 2- i 5-letnich inwestorzy - w odpowiedzi na ofertę sprzedaży Ministerstwa Finansów wynoszącą 2,4 mld zł - złożyli zlecenia kupna o wartości 5,6 mld zł. Tendencja ta nie była jednak kontynuowana na przetargu bonów skarbowych.
W trakcie wczorajszego przetargu inwestorzy złożyli oferty zakupu bonów o wartości nominalnej wynoszącej 2,75 mld zł, a więc najniższej od sześciu tygodni. W stosunku do poprzedniego poniedziałku oznacza to spadek o nieco ponad 282 mln zł, czyli o 9,3%.
Wartość papierów wystawionych do sprzedaży przez emitenta wyniosła 1,1 mld zł i była identyczna, jak przed tygodniem. Pod tym względem jednak zaczyna się coś zmieniać. Pierwotnie ogłoszony plan Ministerstwa Finansów na następny przetarg opiewał na 1,3 mld zł, jednak wczoraj został on podwyższony o 100 mln zł. Jest prawdopodobne, że zwiększona podaż przyciągnie też nabywców.
Średnia rentowność bonów 13-tygodniowych wyniosła wczoraj 10,968%, przy prawie trzyipółkrotnej przewadze popytu nad podażą. Poprzednio papiery te handlowane były 15 października i wówczas ich rentowność wynosiła 12,826%. W porównaniu z tamtą wielkością obniżyła się więc o 1,86 punktu procentowego, czyli prawie o 14,5%.
Średnia rentowność bonów o rocznym terminie wykupu wzrosła z 10,686% do 10,767%, a więc o 0,08 punktu procentowego, czyli o 0,76%. W przypadku tych papierów przewaga popytu nad podażą wyniosła zaledwie 140% i należała do najniższych od wielu miesięcy.