Reklama

Rok obligacji zamiennych

Merrill Lynch, Morgan Stanley Dean Witter i inne banki inwestycyjne organizowały w tym roku emisje obligacji zamiennych na akcje w rekordowej kwocie 145 mld USD.

Publikacja: 11.12.2001 08:06

Wiele spółek, od niemieckiego ubezpieczyciela Allianza po Xerox, sprzedawało obligacje zamienne, wykorzystując najniższe od 40 lat stopy procentowe. Według Thompson Financial, sprzedaż obligacji zamiennych wzrosła w tym roku o 60% w porównaniu z ubiegłym, podczas gdy wartość emisji akcji spadła o 53%, do 239 mld USD.

Banki inwestycyjne zarobiły ok. 2,9 mld USD z tytułu prowizji za organizowanie sprzedaży papierów wartościowych. Spółki takie jak Cendant, holding posiadający udziały w różnych firmach od wypożyczalni samochodów Avis po sieć hoteli Ramada, sprzedawały obligacje zamienne, by pozyskać kapitał. Inne, jak wspomniany Allianz, sprzedawały obligacje wymienne na akcje innych spółek, które posiadają. Obligacje zamienne są zazwyczaj niżej oprocentowane niż obligacje, których nie można wymienić na akcje.

Prowizje za zarządzanie sprzedażą obligacji zamiennych wynoszą średnio 2%, przy czym w USA sięgają 3%, a w Europie nie przekraczają 1,5%. UBI Soft Entertainment, francuski producent gier wideo, zapłacił Commerzbankowi ok. 2,5 mln euro za zorganizowanie 21 listopada sprzedaży obligacji zamiennych wartych 150 mln euro.

Prowizje te są niemal 5 razy wyższe niż w przypadku większości emisji zwykłych papierów dłużnych. Dla banków inwestycyjnych jest to więc swego rodzaju nagroda pocieszenia po zeszłorocznym rekordzie pierwotnych ofert publicznych, których łączna wartość sięgnęła 236 mld USD. Prowizje banków za przeprowadzenie IPO sięgają w Stanach Zjednoczonych 7%, a za sprzedaż akcji na rynku wtórnym 4%.

Merrill Lynch do 7 grudnia organizował ok. 18% wszystkich tegorocznych emisji obligacji zamiennych, na łączną kwotę ok. 25,9 mld USD. Drugie miejsce w tym rankingu zajął Morgan Stanley z emisjami wartymi 18,8 mld USD, a trzecie, należący do Citigroup Salomon Smith Barney - 18,6 mld USD.

Reklama
Reklama

- To jest rok obligacji zamiennych - powiedział agencji Bloomberg Fred Fiddle z Merrill Lynch. - Każda spółka bez względu na wielkość i ocenę wiarygodności kredytowej może czerpać z tego rynku - dodał.

Popyt napędzały przede wszystkim fundusze hedgingowe, kupując aż 70% tych papierów wyemitowanych w USA. Inwestorzy ci zarabiają raczej na arbitrażu niż liczą na zyski z przysługujących im akcji. Próbują zyskać na różnicach między wartością obligacji i akcji powstających w wyniku zmienności kursów. Duże zmiany kursów akcji linii lotniczych były jedną z przyczyn, dla których Lufthansa znalazła w ub. tygodniu popyt na wartą 750 mln euro emisję obligacji zamiennych. Kurs akcji Lufthansy na początku roku wynosił 27,2 euro, by 21 września spaść do 8,88 euro, a w piątek na zamknięciu sięgał już 15,56 euro.

Zarządzający pieniędzmi też kupują obligacje, bo na ogół na spadającym rynku zachowują się one lepiej niż akcje, na które są wymieniane, bo są oprocentowane. Przy ostatniej emisji Lufthansy kupon wynosił 1,5%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama