Reklama

Będą pieniądze dla OFE

Minister finansów chce obniżki stóp o 150 pkt. bazowych W przyszłym roku do OFE wpłynie całe zadłużenie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Według szacunków ZUS, wynosi ono 4 - 4,5 mld zł plus 1-2 mld zł odsetek. Część z tych pieniędzy na pewno trafi na giełdę.

Publikacja: 14.12.2001 07:46

W wywiadzie dla PAP minister finansów Marek Belka stwierdził, że w 2002 roku zostanie domknięte rozliczenie między budżetem ZUS i OFE. W tym celu Skarb Państwa przejmie zadłużenie nierynkowe i zamieni je na zadłużenie rynkowe. Operacja zamiany długów ZUS mogłaby być podobna do konwersji długu służby zdrowia.

- Sekurytyzacja jest jedną z najbardziej oczywistych opcji - powiedział minister finansów.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych szacuje wysokość zaległych składek wobec OFE na 4-4,5 mld zł, a odsetek na 1-2 mld zł. W ubiegłym tygodniu minister pracy Jerzy Hausner poinformował, że ZUS ma odłożone około 1,5 mld zł na zapłacenie OFE odsetek od zaległych składek, ale wciąż istnieją problemy z identyfikacją składek z przeszłości. W projekcie budżetu na 2002 rok rząd zapisał, że w 2001 roku do OFE trafi 9,1 mld zł, a w 2002 roku, 11,6 mld zł, ale ta kwota ma zawierać tylko tę część zaległych składek, które ZUS zidentyfikuje.

M. Belka liczy

na cięcie stóp

Reklama
Reklama

Minister finansów oczekuje od RPP wyraźnej obniżki stóp procentowych w I kwartale 2002 r., a następnie ich stabilizacji w przyszłym roku, i uważa, że stabilizacja stóp może doprowadzić do potrzebnego eksportowi osłabienia złotego. - Myślę, że zakończenie prac nad budżetem, a przynajmniej nad ustawami okołobudżetowymi, może stworzyć dla RPP taką sytuację, w której mogłaby zdecydować się na jedną wyraźniejszą obniżkę stóp procentowych, powiedzmy o 150 pkt. bazowych - powiedział Marek Belka w czwartek w wywiadzie dla PAP.

Uchwalenie ustaw okołobudżetowych, w wyniku których wydatki budżetu w przyszłym roku mają być zmniejszone blisko o 20 mld zł, przewidywane jest w końcu grudnia, już po ostatnim w tym roku posiedzeniu RPP, a ostateczne zakończenie prac parlamentarnych nad budżetem do połowy marca. - Jeżeli na początku roku mielibyśmy stopę interwencyjną na poziomie 10%, to w istocie oznacza, że już na wstępie osiągamy założony poziom średnioroczny. A jeśli na koniec roku zakładamy 9 proc., to oznacza to pełną stabilizację stóp procentowych - powiedział M. Belka. - Aby zrealizować nasze założenia budżetowe, kolejna obniżka powinna wówczas nastąpić na koniec roku - dodał.

Projekt budżetu zakłada, że w 2002 roku stopa interwencyjna wyniesie średniorocznie 10%, a na koniec okresu 9%. - Prognoza budżetowa, mówiąca o stopie interwencyjnej na koniec 2002 roku na poziomie 9%, jest bardzo konserwatywna, biorąc pod uwagę, że obecnie stopa ta wynosi 11,5% - powiedział M. Belka. Minister finansów dodał, że rząd założył w budżecie poziom stóp procentowych, kierując się realizmem, choć oczekiwałby znacznie niższego ich poziomu. - Przyjmujemy w budżecie, wcale nie entuzjastycznie przez nas witanym, bardzo wysoki realny poziom stóp procentowych. Założone przez nas w projekcie budżetu poziomy stóp procentowych są więc wyrazem realnej oceny sytuacji i możliwych zachowań RPP, a nie życzeń rządu w sprawie wysokości stóp" - powiedział.

Oczekiwane osłabienie

Według ministra finansów, spekulacje pod oczekiwania kolejnych obniżek stóp procentowych w tym roku pchnęły złotego w górę, a stabilizacja stóp mogłaby osłabić polską walutę. - Złotego może osłabić stabilizacja stóp procentowych. Tak długo, jak będziemy mieli takie przeciąganie liny i oczekiwanie kolejnej obniżki, złoty będzie się trzymał na nienaturalnie mocnym poziomie - powiedział M. Belka

M. Belka uważa, że jeżeli nastąpi uspokojenie nastrojów i oczekiwań związanych ze stopami, złoty może osłabić się o kilka procent. - Krótkoterminowy kapitał nie będzie miał wówczas powodów do spekulacyjnych zakupów papierów skarbowych - powiedział.

Reklama
Reklama

Osłabienie złotego mogłoby dać silny impuls eksportowy, gdyż eksporterzy w 2001 roku, gdy złoty był nadspodziewanie silny, potrafili utrzymać rynki. Utrzymujący się niemal od roku mocny złoty zmienił zachowanie eksporterów, którzy z tego powodu zaczęli poszukiwać metod redukcji kosztów. Zimny wychów eksporterów

- Część polskich producentów dostosowała się już do bardzo silnego złotego. Ten zimny wychów, któremu zostali poddani polscy eksporterzy w ostatnich latach, dał pozytywny efekt. Część z nich obniżyła koszty. Gdyby się teraz okazało, że złoty lekko tylko osłabnie, może to być dla nich bardzo znaczący impuls rozwojowy, inwestycyjny - powiedział minister finansów.

Dynamika eksportu zaczęła rosnąć po podwyższeniu stóp procentowych w sierpniu 2000 roku, gdy jednocześnie spadało tempo wzrostu importu. Umacnianie się polskiej waluty od grudnia 2000 roku nie zmieniło relacji między dynamiką eksportu i importu, w dalszym ciągu tempo wzrostu eksportu było znacznie szybsze, niż tempo wzrostu importu. Było to jednak spowodowane brakiem popytu w kraju i wypychaniem produkcji za granicę. W efekcie rentowność eksporterów spadła, ale deficyt obrotów bieżących spadł do 4,2% w październiku 2001 roku z 7,7% PKB w sierpniu 2000 roku. Oddech eksporterom dało lekkie osłabienie złotego na początku lipca, o około 5%. Przed lipcowym osłabieniem poziom złotego sięgał 15% powyżej parytetu. Od lipca natomiast stopniowo zaczął się osłabiać, do około 5% powyżej parytetu w połowie sierpnia. Potem powoli umacniał się i w ostatnich tygodniach utrzymuje się na poziomie powyżej 10% po mocnej stronie.

Zdaniem M. Belki, nadzieje na poprawę sytuacji eksporterów rodzi też wprowadzenie gotówkowej postaci euro w 2002 roku, a polska gospodarka skorzystałaby na wzmocnieniu euro do dolara. - Po wprowadzeniu do obiegu euro w postaci gotówkowej może też nastąpić psychologiczny impuls do wzmocnienia euro wobec dolara. Bardzo byśmy sobie tego życzyli. To byłoby bardzo pozytywne z punktu widzenia polskiego eksportu - powiedział.

Na początku 2001 roku trend umacniania się euro wobec dolara został załamany, w wyniku pojawiania się stosunkowo korzystnych danych ekonomicznych, dotyczących USA i szybkiej reakcji Fed na oznaki możliwego spowolnienia gospodarczego. Mimo że kolejne dane nie były szczególnie optymistyczne, to zaufanie do amerykańskiej gospodarki pozwalało dolarowi umacniać się wobec euro, aż do poziomu 0,84 dolara za euro w połowie lipca. Po spadku dolara po atakach terrorystycznych 11 września do 0,92 za euro, kurs utrzymuje się ostatnio w okolicach 0,88-0,89 dolara za euro.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama