Fundusze, kierowane przez PZU NFI Management (Drugi, Progress i "Kwiatkowski") sprzedały ponad 38,7% akcji firmy Famur, uzyskując 28,9 zł za papier, czyli w sumie ponad 15 mln zł. Łącznie zanotują zysk na transakcji w wysokości ponad 1 mln zł, co poprawi nieco ich wyniki za IV kwartał. Transakcja pozwala wycenić Famur na około 40 mln zł. Tyle pieniędzy musi znaleźć kupujący, firma Famur Inwestycje, która zaoferuje przejęcie walorów także pozostałym akcjonariuszom Famuru. Famur Inwestycje w 80% kontrolowany jest przez szeroko pojmowany menedżment kupowanego przedsiębiorstwa, a w 20% przez pracowników. Spółka menedżerska finansuje przedsięwzięcie kredytem bankowym, który może wynieść - jak poinformowała Barbara Skop, dyrektor finansowy Famuru - od 15 do 22 mln zł. Jest zabezpieczony m.in....akcjami Famuru. Spłacany będzie środkami otrzymywanymi od Famuru w formie dywidendy, ale nie oznacza to, że zyski w całości trafią do nowego właściciela, w przedsiębiorstwie ma pozostawać taka ich część, która okaże się niezbędna do realizacji planów rozwoju - zapewnia dyrektor Skop.

Transakcje management buy out stają się specjalnością Drugiego NFI. W ten sposób sprzedana została niedawno fabryka Glinik. Fundusze z grupy PZU NFI Management biorą pod uwagę także ten tryb sprzedaży w przypadku kolejnych firm, m.in. Froteksu, Wirometu i producenta sklejek z Białegostoku, ale nie tylko.

Oferty menedżmentu w przypadku Glinika i Famuru były najwyższe cenowo. - W takich przypadkach transakcje z menedżmentem to dla nas najlepsze rozwiązanie, o ile dla sprzedawanej spółki nie odgrywają kluczowego znaczenia nakłady inwestycyjne, jakie inwestor powinien ponieść - twierdzi Jacek Czeladko, prezes PZU NFI Management.

Famur w okresie trzech kwartałów br. wypracował 83,7 mln zł przychodów i ponad 1 mln zł zysku netto. Firma zajmuje się produkcją maszyn do urabiania węgla, ale coraz mocniej wchodzi na nowe rynki (np. soli). Ma około 60-proc. udział w rynku polskim i mocną pozycję na rynkach zagranicznych.

Środki z transakcji NFI zamierzają wykorzystać na nowe inwestycje. Problem w tym, że w praktyce takich inwestycji nie realizują. - Przybywa tylko projektów, które rozpatrujemy, teraz jest ich około 70, ale nie chcemy pochopnie podejmować decyzji - zapewnia prezes Czeladko. W efekcie pieniądze z przeprowadzonych ostatnio transakcji trafiają na lokaty bankowe i na zakup papierów dłużnych. Kontynuowany ma być skup przez Drugi NFI akcji własnych, jednak - przynajmniej na razie - nie należy liczyć na wezwanie. - Kupujemy akcje na rynku, bo ich płynność jest duża. Inaczej było w przypadku np. "Kwiatkowskiego" i w tym przypadku doszło do wezwań - tłumaczy prezes Czeladko. Drugie z wezwań dotyczących "Kwiatkowskiego" trwa. W pierwszym NFI zaoferował za niską cenę. Teraz, jak wynika z nieoficjalnych informacji, operacja cieszy się bardzo dużym powodzeniem. - Z tego co wiem, zapisy idą dobrze, ale nic więcej nie mogę powiedzieć - twierdzi prezes Czeladko. Fundusz chce kupić ponad 19% akcji, oferując za nie po 7 zł, wcześniej oferował 5,6 zł.