Akcjonariusze Pagedu za 3,4 akcji otrzymają tylko jeden walor nowej emisji Yawalu. Parytet wymiany oparto bowiem, co wydaje się w tym przypadku kuriozalne, na rynkowych notowaniach akcji obu spółek w III kwartale bieżącego roku, czyli w czasie gdy płynność obrotu nimi na GPW była śladowa. Bywały wówczas sesje, w trakcie których na walorach Yawalu i Pagedu nie zawarto ani jednej transakcji. Takie podejście do sprawy pozwoliło jednak na wyraźne uprzywilejowanie akcjonariuszy Yawalu (Edmund Mzyk wraz z rodziną kontrolują 78% głosów na WZA częstochowskiej firmy oraz poprzez podmioty powiązane 55% głosów na WZA Pagedu), którzy w połączonym podmiocie będą mieli teraz 79,1% głosów na WZA.

- Międzynarodowe standardy rachunkowości mówią między innymi o tym, że jeżeli rynek jest płytki, tzn. niska jest płynność na akcjach danej spółki, należy szukać innej, alternatywnej metody jej wyceny. W przypadku Pagedu i Yawalu mamy jednak także zastrzeżenia do przeprowadzanych w ostatnim roku operacji księgowych oraz transferu środków z pierwszej z tych firm do drugiej - powiedział PARKIETOWI Michał Masłowski ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Jako przykład SII podaje utworzenie przez Yawal spółki zależnej (Yawal System), do której aportem wniesiono między innymi znak słowno-graficzny (wyceniono go na 6,4 mln zł) oraz know-how w zakresie produkcji profili aluminiowych (22,3 mln zł). Operację przeprowadzono w ostatnim dniu ubiegłego roku, a jej efektem było podwyższenie o 30 mln zł wyniku netto Yawalu za 2000 r. Tymczasem w kontrolowanym przez Yawal i Edmunda Mzyka (sprawował wówczas funkcję prezesa zarządu w obu firmach) Pagedzie w ramach przygotowań do fuzji tworzono przede wszystkim olbrzymie rezerwy. Co więcej, najatrakcyjniejsze składniki jego majątku (m.in. siedziba przy placu Trzech Krzyży w Warszawie - wartość rynkowa ponad 50 mln zł) zostały wniesione aportem do nowo utworzonych podmiotów po cenie nabycia (w przypadku siedziby było to 2 mln zł).

- Nie wyjaśniono nam m.in., dlaczego Paged został zmuszony do zakupu weksli komercyjnych Yawalu o wartości ponad 15 mln zł. Po tym transferze środków sam musiał z kolei zaciągnąć wysoko oprocentowane kredyty. Jest to ewidentna działalność na szkodę spółki i zostanie najprawdopodobniej zaskarżona przez jej mniejszościowych akcjonariuszy - dodał Michał Masłowski.