Nie ma wątpliwości co do wymowy dzisiejszej sesji, która jest pozytywna, tyle tylko, że nie wiadomo na jak długo starczy bykom sił. Trzeba uwzględnić, iż zniżki trwają już od miesiąca i jedna sesja porządnego wzrostu to zbyt mało, by obwieścić ich zakończenie.
Na pewno bardzo dobrym sygnałem jest to, że dzisiejszy wzrost objął szeroką grupę walorów, a obroty przy tym wydatnie wzrosły. Pozostaje też kwestia wybicia w dół poniżej ważnego wsparcia na poziomie 1190 pkt., co okazuje się w tej sytuacji fałszywe. Zmienność nastrojów wśród naszych inwestorów jest naprawdę duża i trudno ocenić na ile dzisiejszy zryw byków będzie trwały. Ze względu na czas trwania spadków z rozstrzygnięciem tego, czy były one tylko korektą wcześniejszych wzrostów, czy też będą kontynuowane w przyszłości zaczekałbym do chwili osiągnięcia przez indeks luki bessy, utworzonej 11 grudnia. Jej zasłonięcie będzie jednocześnie oznaczać przełamanie linii, prowadzonej po dwóch ostatnich szczytach.
Wiele może tu zależeć od kolejnych sesji na zagranicznych giełdach, bo to chyba z ponowną poprawą sytuacji na nich można wiązać dzisiejszy wzrost. Tam widać jeszcze trochę miejsca na dalsze zwyżki, ale nie liczyłbym na pokonanie poprzednich szczytów. W przypadku Nasdaq możliwe jest jego wyrównanie.
Jednak wobec informacji, że wiele OFE ograniczało zakupy akcji w listopadzie, nie można wykluczyć, że będą chciały nadrobić zaległości. Ta sesja zachwiała moją wiarą w kontynuację spadków, ale nie przekonała mnie jeszcze, by przejść na stronę byków.
Krzysztof Stępień