Po początkowej stabilizacji panowanie nad rynkiem przejęły byki i utrzymały je już do końca sesji. Trzeba przyznać, że siła popytu mogła zrobić duże wrażenie - od otwarcia rynek wzrósł ponad 50 punktów. Najbliższym oporem dla wzrostów jest zniesienie 38,2 % fali spadkowej, znajdujące się na poziomie 1240 punktów, oraz strefa 1245 - 1250 punktów, gdzie można oczekiwać wzmocnionej aktywności podaży. Na wykresie świecowym widoczny jest bardzo długi biały korpus, który na najbliższą sesję daje dość znaczny komfort stronie popytowej. Można w związku z tym uznać, że na kolejnej sesji, a przynajmniej w jej początkowej fazie, wzrost powinien być kontynuowany.
Generalnie sytuacja w dłuższej perspektywie zbytnio się nie zmieniła. Formacja głowy i ramion straszy spadkiem w okolice 1070 punktów, a obecny ruch do góry należałoby traktować jako ruch powrotny do linii szyi. MACD zareagował na ten ruch wręcz symbolicznie i nadal znajduje się zarówno poniżej swojej średniej, jak i poziomu równowagi. Większość oscylatorów potwierdziła wzrost, ale znajdują się one nadal w trendach spadkowych. Teoretycznie oznacza to, iż wzrost ma charakter korekcyjny i nie powinien być trwały. Niestety, trudno w tak zdominowanej przez popyt sesji zakładać, że krótkoterminowa tendencja wzrostowa zostanie odwrócona. W związku z tym byłbym skłonny raczej do pozostawania z długimi pozycjami i dopiero w przypadku wyraźnych oznak słabnięcia potencjału wzrostowego sugerowałbym ich zamknięcie. Wydaje się, iż pomimo spekulacyjnego charakteru tego wzrostu nie warto redukować pozycji tylko ze względu na niezbyt optymistyczny średnioterminowy obraz rynku, gdyż ten przecież może ulec zmianie.