Reklama

Hulaj dusza, szpiegów nie ma,czyli jak rząd kraj "porządkuje

No i zaczęło się. I to ostro. Używając słów ministra Janika, koalicja próbuje "ten nasz kochany kraj porządkować". Tylko jakoś dziwnie niepokojący ten nowy porządek. Partia - do władzy. Studenci do nauki, pisarze do piór. Rząd do rządzenia, a krytycy i instytucje niewygodne - za drzwi, a najlepiej - na Madagaskar.

Publikacja: 19.12.2001 09:01

Ani niewygodny szef NBP, ani natarczywy prezes NIK nie będą mogli niepokoić pracującej w pocie czoła Rady Ministrów. Rząd ostro zabrał się za "przywracanie normalności". Partyjnej, rzecz jasna. Jeszcze tylko utarcie nosa Radzie Polityki Pieniężnej i spokojnie, we własnym gronie, będzie można sobie gospodarzyć w swoim kraju. Nikt się nie będzie wreszcie wtrącał do jedynie słusznej polityki. Polska urośnie w siłę, obywatelom będzie się żyło dostatniej...

No właśnie. Jakiż świat byłby piękny dla premiera Millera, gdyby udało się wypracować sprawdzony w czasach jego sekretarzowania model gospodarczy. Rząd potrzebuje pieniędzy, więc wydaje odpowiednie polecenie bankowi centralnemu. I gra muzyka. A tak, ta okropna RPP nie dość, że nie chce ciąć stóp wedle życzeń, to jeszcze kaprysi i poucza ministrów. Nieładnie.

Wczorajsze decyzje Sejmu, blokujące praktycznie dostęp szefom NBP i NIK do obrad rządu, to takie delikatne ostrzeżenie. Choć osobiście nie wierzę, by ewentualne dalsze plany ubezwłasnowolnienia Rady miały szansę na realizację. Nawet jeśli w jakiś sposób przepchnięte zostałyby przez parlament (w co wątpię), to musiałyby przecież zostać w końcu zaakceptowane przez prezydenta, co z kolei wydaje się zupełnie nieprawdopodobne. W pewnym sensie RPP przed naprawdę poważnymi zamachami ratuje poziom merytoryczny i intelektualny zgłaszających takie pomysły. Już sama prezentacja tych rewolucyjnych pomysłów powoduje, że nawet niechętni Radzie populiści mają wątpliwości...

Niestety - powtórzmy to po raz kolejny - konflikt między RPP a rządem jest ostatnią rzeczą, której potrzebujemy. Oddala bowiem wizję wprowadzenia w życie właściwej policy mix, czyli łączenia dyscypliny budżetowej z elastyczną polityką pieniężną. Na razie - przy zachowaniu krytycznego stosunku wobec lewej części lewicowego rządu - trzeba trzymać kciuki za ministra Belkę. Bo budżet musi złapać równowagę. Fatalnie stałoby się jednak, gdyby okazało się, że na tym się skończy.

Finansami publicznymi trzeba potrząsnąć. Bo tylko bardzo zdyscyplinowany (czytaj: skromny i oszczędny) budżet da miejsce na obniżki stóp procentowych i niezbędne obniżki podatków. Jeśli ożywiać gospodarkę - to przez redukcję skali danin i haraczy, a nie zwiększanie kosztownej i nieefektywnej redystrybucji środków poprzez budżet. Z tego punktu widzenia swoista defenestracja warszawska, czyli prawne wyrzucenie z sali obrad rządu przedstawicieli NBP i NIK, musi niepokoić. To, że z tych możliwości nie korzystano, nie jest aż takie ważne. Istotne jest, że teraz nikt z NBP i NIK - bez zaproszenia samego rządu - na obrady Rady Ministrów nie będzie miał wstępu. Hulaj dusza, szpiegów nie ma. I nie będzie.

Reklama
Reklama

Notabene, rozczulający jest minister Janik, który - według PAP - nie rozumie, dlaczego zmiany w organizacji pracy rządu wywołują tyle emocji.

- Będą, bo muszą być, sytuacje, kiedy obecność osób spoza ścisłego grona rządu jest niewskazana. W rodzinie bardzo chętnie widzimy gości i doradców, natomiast są takie sytuacje, kiedy chcemy być we własnym gronie, mówić o wszystkim do bólu szczerze, aby podjąć pewne, strategiczne decyzje - mówił wczoraj cytowany przez PAP jeden z koalicyjnych posłów. Piękne to słowa. Zdecydowanie jeszcze bardziej rozczulające niż tezy szefa resortu spraw wewnętrznych. We własnym gronie załatwimy wszystko. Szybko i sprawnie. A nawet do bólu. I żadni szpiedzy nam w tym nie przeszkodzą...

Poprzedni rząd zafundował nam wszystkim niestrawny pasztet. Za nasze pieniądze. Można było oczekiwać, że nowa ekipa wyciągnie wnioski i - zgodnie ze sloganem wyborczym - będzie "przywracała normalność". No i zaczęła. I to ostro. Używając słów ministra Janika, koalicja próbuje "ten nasz kochany kraj porządkować". Tylko jakoś dziwnie niepokojący ten nowy porządek. Partia - do władzy. Studenci do nauki, pisarze do piór. Rząd do rządzenia, a krytycy - na Madagaskar.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama