W pierwszych trzech miesiącach przyszłego roku koncern z Chicago spodziewa się straty operacyjnej rzędu 11-14 centów na akcję, podczas gdy analitycy liczyli najwyżej na 3 centy. Przychody ze sprzedaży zmniejszą się natomiast o 14% w porównaniu z IV kwartałem br. (firma planuje zakończyć go stratą 4-5 centów na akcję przy ok. 7,2 mld USD przychodów).
Jeśli chodzi o cały przyszły rok - prezes Robert Growney jest optymistą. - Szacuję, że mimo 5-10-proc. spadku przychodów z powodu malejącego popytu na rynku telekomunikacyjnym Motoroli uda się wypracować prognozowany zysk w wysokości 15 centów na walor - powiedział na konferencji po zakończeniu wtorkowej sesji giełdowej.
Jak koncern chce wypracować taki wynik? Przede wszystkim redukując koszty i zatrudnienie oraz poprawiając marżę w dziale produkcji telefonów komórkowych (według stanu na koniec września, Motorola ma 15,7-proc. udział w tym segmencie światowego rynku). Zapowiedziano również zamknięcie części nierentownych zakładów specjalizujących się w produkcji półprzewodników.
Wszystkie te działania pozwolą na ok. 865 mln USD oszczędności w przyszłym roku i 1,1 mld USD w 2003 r. Koszty związane z planowaną restrukturyzacją zostaną w większości zaksięgowane w IV kwartale br.
To, że Motorola musi oszczędzać, nie zaskoczyło analityków. Zaskoczyła natomiast planowana skala redukcji pracowników. Koncern już wcześniej zapowiadał zwolnienie 32 tys. ludzi, potem zwiększył tę liczbę do 39 tys., a teraz dołożył jeszcze 9,4 tys. (według raportu za ub.r. Motorola zatrudniała 147 tys. osób). Cała ta operacja ma zostać zakończona w ciągu najbliższych 12 miesięcy.