Złoty w czwartek osiągnął poziom 13 proc. powyżej starego parytetu wobec 13,1 proc. w środę. "Rynek jest bardzo zmienny i ciągle poruszamy się w przedziale 4,00-3,95 zł za dolara. Natomiast kurs złotego wobec euro zależy tylko od zmian na rynku euro/dolar. Dzisiaj euro się osłabiało wobec dolara i w związku z tym osiągnęliśmy w pewnym momencie poziom 3,55 zł za euro" - powiedział PAP Marcin Bilbin, analityk Banku Handlowego. "Rano ktoś kupował dolary, ale był to jedynie krótki moment" - dodał. Złoty w czwartek rano osłabł do poziomu 12,4 proc. powyżej parytetu, za dolara trzeba było zapłacić 3,987 zł a za euro 3,58 zł. Według Zubera, złotego osłabiły wtedy informacje z Argentyny o nasilającym się tam kryzysie i wprowadzeniu stanu wyjątkowego. "Negatywnie na złotego wpływają też groźby polityków wobec RPP po tym jak zdecydowała ona w środę o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie" - powiedział analityk BPH. RPP nie obniżyła w środę stóp procentowych. W ciągu całego roku RPP cięła stopy sześć razy, łącznie o 750 pkt bazowych, do poziomu 11,5-15,5 proc. "Złoty jednak szybko odrobił poranne straty i osiągnął najwyższy poziom od początku lipca. Około 14.00 dotarliśmy do poziomu 13,3 proc., co odpowiadało kursowi 3,943 zł za dolara i 3,542 zł za euro" - dodał. Posłowie koalicji zapowiedzieli w środę, że zamierzają w piątek złożyć projekt nowelizacji ustawy o NBP rozszerzający zadania i skład Rady Polityki Pieniężnej. Według ministra finansów Marka Belki propozycje te mają szanse na poparcie większości sejmowej. "Nawet jeśli dojdzie do nowelizacji tej ustawy, to zacznie ona obowiązywać za kilka miesięcy, a w tym czasie nie należy się spodziewać zmiany koncepcji polityki monetarnej" - powiedział Zuber. Argentyński rząd złożył w czwartek rezygnację na ręce prezydenta tego kraju Fernando de la Ruy. Prezydent przyjął dymisję tylko niektórych ministrów, w tym szefa gospodarki Domingo Cavallo. Cavallo odchodzi, gdy w Argentynie trwają najpoważniejsze od 10 lat zamieszki wywołane sytuacją gospodarczą kraju. Aby zapanować nad sytuacją rząd był zmuszony ogłosić w środę stan wyjątkowy na terenie całego kraju. Analityk Banku Handlowego nie spodziewa się większych zmian kursów w piątek, a również po świętach oczekuje mniejszej aktywności inwestorów. "Nie powinniśmy spodziewać się większych zmian, gdyż nawet złe wiadomości z Argentyny nie wpłynęły zbytnio na zachowanie uczestników rynków. Rynki międzynarodowe wytrzymały tę presję i były przygotowane na złe wieści z Argentyny. Dlatego nie było argumentów za osłabieniem złotego" - powiedział. Bilbin podkreśla pozytywny w dalszym ciągu klimat wokół złotego mimo napięć na linii rząd-RPP. "Dyskusja między RPP a rządem budzi niesmak na rynkach finansowych, ale naprawdę klimat wokół złotego jest pozytywny. Jednak małe ryzyko niepewności w najbliższym czasie istnieje" - powiedział. "Również dane makroekonomiczne nie dadzą chyba w najbliższym czasie powodów do osłabienia złotego. W dalszym ciągu dysparytet stóp procentowych jest na tyle atrakcyjny, że wszyscy chcieliby trzymać w jakiś stopniu złotego" - dodał.