Wczorajsza sesja upłynęła pod znakiem spokoju i stabilizacji indeksu WIG wokół poziomu 13 770-13 780 pkt., natomiast niewielki spadek nie doprowadził do złamania wsparcia, które wyznacza połowa białej świecy ukształtowanej na wtorkowej sesji. Taki argument stanowi furtkę dla byków, które być może zmobilizują się jeszcze raz w tym roku i przeprowadzą podobny do wtorkowego atak, pod szyldem window dressing. A nie da się ukryć, że taki wzrost, ponad poziom 14 000 pkt., byłby pożądany z punktu widzenia kontynuacji wzrostów zapoczątkowanych w październiku oraz do zanegowania niekorzystnych sygnałów, jakie zaczynają się pojawiać na wskaźnikach - MACD znajduje się już poniżej poziomu równowagi, a ADX nie potwierdza wzrostów z tego tygodnia. Tymczasem otuchy niedźwiedziom dodaje także pogarszający się układ średnich kroczących. Ponadto ostatnie wzrostowe sesje doprowadziły jedynie do podejścia do ważnej bariery podażowej. Dlatego też sama obrona wsparcia z wtorkowej świecy jest niewystarczająca i jeżeli byki chcą przywitać Nowy Rok na parkiecie, to muszą, niestety, pomyśleć o tym już teraz. Oczywiście, należy uważać, by nie wpaść w pułapkę hossy, wywołaną właśnie przez window dressing, czyli przez popyt, który niekoniecznie musi się pojawić 2 stycznia. W tej perspektywie z kupnem należy poczekać do pokonania przez WIG poziomu 14 300 pkt.