Reklama

Spadki na święta

Ameryka pożegnała się z trendem wzrostowym, trwającym prawie trzy miesiące. Najmocniejsza przecena dotknęła akcje spółek technologicznych, gdyż Nasdaq Composite spadł prawie o 7%. Wyprzedaż była kontynuowana, mimo napływu do funduszy inwestycyjnych 5,5 mld USD. Rynkowi nie pomogła również jedenasta obniżka stóp za oceanem, dokonana na posiedzeniu FOMC 11 grudnia.

Publikacja: 22.12.2001 09:30

Stany Zjednoczone

Rajdu świętego Mikołaja na amerykańskich rynkach akcji tym razem nie było. Zwyżka, jaka nastąpiła po osiągnięciu dna wskutek przeceny aktywów, wywołanej zamachem na WTC, zakończyła się już na początku grudnia. Zaczęła się przed niespełna trzema miesiącami. Zasadniczym impulsem było w tym przypadku odreagowanie na wydarzenia wrześniowe. Teraz jednak na wykresach najważniejszych indeksów zostały przełamane linie trendu wzrostowego. Trzeba zatem uznać, że trend został zakończony i w najlepszym przypadku czeka nas tendencja horyzontalna.

Rok 2001 zapisze się w annałach największego rynku kapitałowego na świecie jako okres bezprecedensowego poluźniania polityki pieniężnej. 11 grudnia FOMC dokonał kolejnej, jedenastej już w tym roku, obniżki stopy oprocentowania funduszy federalnych do 1,75% (o 25 pkt. bazowych). Jednocześnie zredukowana została stopa dyskontowa, która obecnie wynosi 1,25%. Tym samym został pobity rekord pod względem liczby redukcji w ciągu jednego roku, uwzględniając okres od ostatniej recesji. Do tej pory FOMC dziesięciokrotnie obniżał stopy w 1991 roku (z 6,75% 8 stycznia 1991 r. do 4% 20 grudnia 1991 r.).

Potwierdza to determinację władz monetarnych i stanowi jeden z instrumentów wprowadzania gospodarki na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Niestety, grudniowej decyzji towarzyszyło uzasadnienie, w którym inwestorzy mogli wyczytać, że "słabość popytu zmniejsza się, choć ten sygnał jest wstępny i próbny". Oznacza to, że choć sytuacja w gospodarce stopniowo się poprawia, to sygnały, świadczące o możliwości ożywienia, są zbyt słabe i nie można być przekonanym o ich trwałości. Inwestorom udzieliła się niepewność Fed co do rozwoju koniunktury i nie byli skłonni kupować akcji. W nowym roku na posiedzeniu FOMC 29-30 stycznia prawdopodobnie dojdzie do kolejnej 25-pkt. obniżki stóp. Rynek powoli staje się mało wrażliwy na te decyzje, poluźniające politykę pieniężną, gdyż z coraz większą niecierpliwością czeka na pierwsze efekty tegorocznych redukcji. Cięcia stóp powinny znajdować już odzwierciedlenie w wynikach gospodarki. Niestety, pozytywnych efektów cięć wciąż nie widać.

Dramat Argentyny, obciążonej bagażem zadłużenia zagranicznego, szalejącego bezrobocia i sztywnym kursem wymiany peso, pozwalającym wprawdzie utrzymać inflację w ryzach, ale niezwykle utrudniającym życie eksporterom, stanowi również czynnik ryzyka, który uwzględniają inwestorzy amerykańscy w swoich poczynaniach. Ameryka Południowa stanowi tradycyjną strefę wpływów Stanów Zjednoczonych, a problemy drugiej gospodarki (po brazylijskiej) na tym kontynencie odbiją się w wymianie handlowej pomiędzy tymi krajami, ale również - co groźniejsze - psują nastroje inwestujących na rynku akcji. Teoretycznie wpływ emerging markets na zachowanie się gospodarek państw uprzemysłowionych jest znikomy, choć część sektora finansowego na bankructwie tego kraju straci (całkowite zadłużenie zagraniczne Argentyny stanowi ledwie 1,3% amerykańskiego PKB). W praktyce indeksy rynków akcji państw rozwiniętych silnie reagują na kryzysy w państwach wschodzących. Wskaźniki amerykańskie reagowały spadkami w obliczu kryzysów tequili, wschodnioazjatyckiego, rosyjskiego czy brazylijskiego. Trudno przypuszczać, że tym razem giełdy zignorują wymknięcie się spod kontroli sytuacji w Argentynie i zachowają stoicki spokój. Za bardziej umiarkowaną reakcją rynków akcji na wiadomości dochodzące z Argentyny przemawiają dwa czynniki. Po pierwsze, problemy gospodarcze tego kraju są znane nie od dziś. Recesja trawi go od kilku lat, a zmiana oprocentowania obligacji skarbowych sprzed kilku tygodni, będąca de facto przyznaniem się rządu do niewypłacalności, była ostatnim sygnałem zapaści argentyńskiej gospodarki. Po drugie, wpływ Argentyny na inne gospodarki jest o wiele mniejszy niż np. regionu wschodnioazjatyckiego czy Brazylii. Podobnie problemy tureckie zostały praktycznie zlekceważone przez giełdy amerykańskie.Ostatnie spadki na amerykańskich rynkach akcji potwierdzają realizację negatywnego scenariusza. Długoterminowe średnie kroczące okazały się barierą niemożliwą do pokonania dla strony popytowej. Na dobrą sprawę jedynie Średniej Przemysłowej udało się nieznacznie przełamać SK-200, jednak zakładając kilkuprocentowy filtr, potwierdzający wiarygodność ruchu indeksu, także w tym przypadku można było mieć wiele wątpliwości co do kontynuacji wzrostów. Każdy z indeksów znajduje się wciąż powyżej średnioterminowej średniej kroczącej, co pozwala mieć nadzieję, że trend spadkowy może się nie rozpocząć, a rynek wejdzie w najgorszą z tendencji - horyzontalną. Najgorszą, gdyż nie pozwala zarobić ani posiadaczom akcji, ani sprzedającym akcje "na krótko". Średnie te wyznaczają najbliższe wsparcia na drodze ku wrześniowym minimom lokalnym. Dla Średniej Przemysłowej wsparcie to znajduje się aktualnie na wysokości 9200 pkt., Nasdaq Composite 1900 pkt., a S&P 500 - 1125 pkt. Pokonanie tych średnich umocni spadki i umożliwi test wrześniowych minimów.

Reklama
Reklama

Nie brak innych niepokojących wiadomości. Firma technologiczna Juniper Networks jest najlepszym przykładem, że w sektorze technologicznym może być jeszcze gorzej. Spadek prognoz zysku o połowę stanowił nie lada zaskoczenie dla inwestorów. Przykrym zaskoczeniem była również rewizja danych dotyczących amerykańskiego PKB w III kwartale tego roku. PKB spadł w tym czasie o 1,3% (wcześniej mówiono o spadku 1,1%).

O tym, że nad amerykańskie giełdy nadciągają ciemne chmury, przekonują również wskaźniki nastroju. Indeks VIX, bazujący na zmienności najważniejszych opcji, sygnalizuje olbrzymią przewagę byków (powyżej 70% ogółu). Jest to wskaźnik kontrariański, bazujący na słusznym przekonaniu, że większość inwestorów nie ma racji. Zazwyczaj generuje on wiarygodne sygnały (pod koniec września, kiedy giełdy zaczęły odreagowywać szok 11 września VIX oscylował wokół 50 pkt.).

Japonia

Nikkei 225 po nieudanym teście długoterminowej linii trendu spadkowego (11 000 pkt.), zapoczątkowanego jeszcze w kwietniu 2000 roku, zmierza ku dnu, z którego nastąpiło odbicie w ciągu ostatnich kilkunastu tygodni. Testowanie wsparcia na wysokości 9500 pkt. nie jest prawdopodobne, dopóki indeks utrzymuje krótkoterminowe wsparcie, znajdujące się na wysokości 10 400 pkt.

Japoński jen jest najtańszy od trzech lat. W czwartek za dolara przyszło zapłacić prawie 130 jenów. Inwestorzy wyprzedają japońską walutę w odpowiedzi na napływ negatywnych wieści z Kraju Kwitnącej Wiśni. W listopadzie nadwyżka handlowa Japonii spadła o 16,3%. Doszło do tego po raz siedemnasty z rzędu. Osłabienie jena jest z pewnością na rękę eksporterom, którym Japonia zawdzięcza w dużej mierze swój PKB. Na efekty słabego jena przyjdzie jednak trochę poczekać i będą one gorsze, niż można się spodziewać, ponieważ japońskie dobra eksportowe to w większości towary cykliczne (samochody, elektronika, komputery), czyli uzależnione od koniunktury, panującej na rynkach zbytu. Głównym rynkiem zbytu są oczywiście Stany Zjednoczone, gdzie popyt konsumpcyjny ledwie zipie (+1% w III kwartale br.), a o popycie inwestycyjnym nawet nie ma co wspominać (-8,5% w III kwartale 2001 r. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego). Słabość popytu za oceanem oznacza, że japoński eksport niekoniecznie znacząco wzrośnie dzięki słabości jena.Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt budżetu na rok podatkowy 2003. Po raz drugi z rzędu rząd japoński zdecydował się na cięcia w wydatkach (o 1,7%, czyli 81,2 bln jenów, będące równowartością 634 mld USD), a ponadto realizując plan premiera Koizumiego ograniczył możliwość emisji obligacji skarbowych do 30 bln jenów. Posunięcia te wychodzą naprzeciw oczekiwaniom inwestorów, jednak na efekty wprowadzenia dyscypliny w wydatkach państwa przyjdzie jeszcze długo poczekać.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama