Z dniem 1 stycznia w 12 krajach europejskiej unii walutowej, o ludności przekraczającej 300 mln, weszły do obiegu banknoty i monety euro.
Wspólną jednostkę pieniężną zaczęły też stosować małe państewka, takie jak Monako czy Watykan, a także niektóre obszary Półwyspu Bałkańskiego, m.in. Kosowo. Dołączyły do nich należące do krajów europejskich terytoria zamorskie w Ameryce Południowej i na Pacyfiku.
Wymiana walut narodowych na euro budziła poważne obawy. Jednak - według agencji Reutera - gigantyczna operacja wprowadzenia do obiegu około 15 mld banknotów i 51 mld monet przebiegała sprawnie, przyczyniając się do zwyżki kursu euro, gdy 2 stycznia, po obchodach Nowego Roku, wznowiły działalność rynki finansowe. Notowania wspólnej waluty wzrosły dość wyraźnie, o ponad 1%, do około 0,90 USD za 1 euro. W podobnym stopniu europejska jednostka pieniężna wzmocniła się też w stosunku do jena. Jej kurs osiągnął 118,30 JPY, tj. najwyższy poziom od września 1999 r. Dodatkowym impulsem wzmacniającym pozycję euro były dane wykazujące w grudniu ub.r. wolniejszy spadek aktywności w przemyśle państw unii walutowej.
Wprowadzenie do obiegu banknotów i monet euro wpłynęło też na notowania walut tych państw UE, które nie są jeszcze członkami unii walutowej. Sprawna operacja zwiększyła grono zwolenników wspólnej jednostki pieniężnej w Wielkiej Brytanii i Szwecji, zwiększając ich szanse na sukces w przyszłych referendach dotyczących zmiany waluty. Kurs funta do euro obniżył się, gdyż dotychczas był zawyżony. Odwrotnie zachowała się korona szwedzka, uważana w stosunku do waluty europejskiej za zbyt mocną.
Wymiany walut nie zakłóciły zbytnio strajki personelu francuskich banków komercyjnych oraz włoskiego banku centralnego ani napady na instytucje finansowe w Grecji i Włoszech. Stosunkowo najwięcej kłopotów mieli kierowcy korzystający z automatów na autostradach, gdyż nie mieli wystarczającej ilości monet.