Kolejna spokojna sesja jest już historią. Biorąc pod uwagę wolumen obrotu na wielu walorach, mogłaby się ona w ogóle nie odbyć. Nieco większą aktywność prezentowali inwestorzy handlujący akcjami Pekao i PKN, ale i tu obroty były znacznie poniżej przeciętnej. Wyjątkiem był po raz kolejny Elektrim, cały czas wzbudzający wśród giełdowych graczy największe emocje, zwłaszcza po wczorajszym imponującym finiszu. Dobrą ilustracją marazmu na GPW jest fakt, iż po 10 minutach handlu wolumen na TP SA wynosił niewiele ponad trzy tysiące sztuk, gdzie zwykle jest ponad sto tysięcy. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest z pewnością wiele: może poświąteczne i noworoczne rozleniwienie, może koszmarne warunki atmosferyczne, które mogły pokrzyżować niejedne plany, a może fakt, iż część banków była wczoraj nieczynna ze względów technicznych i logistycznych po wprowadzeniu wspólnej waluty - euro. Obsługa kredytowa mogła być w takich przypadkach mocno utrudniona. Wygląda więc na to, iż dopiero kolejne sesje pokażą prawdziwe oblicze naszego rynku. Wydaje się, że nie ma on specjalnej ochoty spadać i jeśli nie pojawią się jakieś niekorzystne impulsy zza granicy (zwłaszcza jeśli chodzi o konflikt między Indiami a Pakistanem, bo napięcie na Bliskim Wschodzie nieco opada, a Argentyna chyba już spowszedniała), to spadkowa linia trendu na poziomie około 1270 punktów dla WIG20 niebawem będzie zagrożona. Dość optymistyczne zakończenie wczorajszych notowań może być zapowiedzią, iż efekt stycznia tym razem nie pomyli miesięcy.

Zwróć uwagę na:

Dębica - spółka prawdopodobnie zakończyła korektę średnioterminowego trendu wzrostowego. Potwierdzeniem będzie pokonanie poziomu 32,50.

Unikaj:

MCI - mimo zapowiedzi głównego udziałowca o zamiarze zwiększania zaangażowania w spółkę, kurs spadł znacząco, i to na dużych obrotach.