Prekursorem działań zmierzających do zmian w strukturze kapitału jest BRE. Bank zapowiada wypłatę dywidendy w wysokości 10 zł na akcję, czyli dwa razy większej niż rok wcześniej. Jeśli spółka wypracowała w ub. r. prognozowane 325-360 mln zł, to dywidenda będzie stanowić 64-71% zysku netto. Jest to poziom dotychczas nie spotykany na rynku. BRE zamierza również zaproponować umorzenie części akcji.
- Część banków zaczyna mieć kłopoty z powodu posiadania zbyt wysokiego poziomu kapitałów. Przy małym wzroście aktywów prowadzi to do nadmiernego wzrostu współczynnika wypłacalności, traktowanego jako poduszka bezpieczeństwa. Równocześnie następuje spadek rentowności, mierzony zwrotem z kapitału (ROE). Wskaźnik ten jest jednym z kluczowych parametrów, na jakie zwracają uwagę inwestorzy strategiczni, oceniając pracę zarządów w polskich bankach - uważa Marcin Materna, analityk z DM BIG-BG.
W niesprzyjających warunkach gospodarczych, które ograniczają możliwości osiągania wysokich zysków, banki chcąc poprawić lub utrzymać na przyzwoitym poziomie wskaźniki efektywności mogą obniżać kapitał lub ograniczać jego wzrost. - Jednak jeżeli bank jest mało rentowny, to obniżenie kapitałów wiele nie pomoże. Dotyczy to instytucji mających ROE na poziomie 3-4%. Rozwiązanie to jest dobre dla banków rentownych, np. BRE lub Pekao - twierdzi analityk.
W celu zmniejszenia kapitałów lub ograniczenia ich wzrostu mogą one wypłacić wysoką dywidendę lub umorzyć część akcji. Zdaniem analityków, wypłata dywidendy ma tę przewagę, że jest znacznie prostsza do przeprowadzenia. - Żeby buy back był równie korzystny, jak wypłata dywidendy, walory powinny być nabywane co najwyżej w granicach wyceny fundamentalnej - uważa Marcin Materna.
Pekao drugi w kolejce