Średnia cena ropy Brent w Londynie wyniesie w tym roku 17,5 USD za baryłkę wobec 25 USD w 2001r. - przewiduje Sue Graham, globalny koordynator analiz energetycznych w Merrill, największej na świecie firmie maklerskiej. Merrill Lynch obniżył też aż o 35% prognozy zysku tzrech największych europejskich spółek naftowych - Royal Dutch/Shell, BP i Tolal Fina Elf.

Wprawdzie firmy, takie jak Conoco i Phillips Petroleum, łączą się, by obniżyć koszty, ale nawet takie operacje mogą nie zapewnić wzrostu zysków wobec spadku cen ropy naftowej. Inwestorzy szukają już innych okazji, w wyniku czego indeks Dow Jones Europe Stoxx Energy w ub.kw. miał trzeci od końca wynik wśród branżowych wskaźników.

- Zmiana ceny ropy o jednego dolara ma o wiele większy wpływ na zyski spółek naftowych niż jakiekolwiek posunięcia zmierzające do obniżki kosztów - powiedział agencji Bloomberga Steve Thornber z londyńskiego biura Zurich Scudder Investmens, które zarządza aktywami o wartości 1,4 mld USD. Zurich w ub. kw. sprzedawał akcje firm naftowych i ma ich teraz mniej, niż wynikałoby to z proporcji indeksów.

Popyt na ropę naftową, sięgający 1,5 mld USD dziennie, rósł w ub.r. w tempie najwolniejszym od 1984 r., głównie w wyniku recesji, która jednocześnie ogarnęła trzy największe światowe gospodarki - USA, Japonię i Niemcy.