Po kilku sesjach niezdecydowania doszło wreszcie do dynamicznego, w bardzo istotny sposób zmieniającego układ sił na rynku. Byki doprowadziły do pokonania trzech ważnych oporów, wyznaczanych przez linię miesięcznych spadków, lukę bessy z 11 grudnia i wreszcie główną linię trendu malejącego, która zatrzymała wzrosty w listopadzie ub.r. Wniosek z tego może być tylko jeden: ostatnie zniżki były korektą wcześniejszego wzrostu, a nie początkiem powrotu do długoterminowego trendu. Rezultatem tego powinna być kolejna fala wzrostowa, która wyniosłaby indeks do poziomu przynajmniej 1410 pkt., na którym znajduje się 38,2-proc. zniesienie całej bessy, rozpoczętej w marcu 2000 r. Utworzona wczoraj biała świeca o wysokości 52 punktów daje w swojej połowie (1249 pkt.) najbliższe wsparcie.
Dwie najbliższe bariery dla wzrostu wyznaczają szczyty z 6 grudnia i 14 listopada, znajdujące się odpowiednio przy 1283 i 1339 pkt. Mniej więcej na pierwszej z tych wysokości wypadło czwartkowe zamknięcie, co pozwala spodziewać się ruchu powrotnego do 1249 pkt. W tej sytuacji należy uznać go za dogodną sposobność do wejścia na rynek. Za tak silnym wzrostem podążyły oscylatory techniczne, generując liczne sygnały kupna. W najbliższym czasie warto przyjrzeć się przebiegowi tygodniowego MACD, który ponownie zaczął oddalać się od linii sygnalnej. Znajduje się on tuż poniżej poziomu równowagi. Jego przekroczenie od dołu nastąpiłoby pierwszy raz od II kwartału 1999 r., co podkreślałoby znaczenie takiego sygnału.