Dwie ostatnie sesje minionego tygodnia przyniosły gwałtowny wzrost WIG20, który pokonał prawie wszystkie najważniejsze opory, łącznie z linią długoterminowego trendu spadkowego rozpoczętego w marcu 2000 r.
Ten imponujący ruch doprowadził indeks największych spółek w rejon ostatniego już oporu technicznego, jaki na poziomie ok. 1350 pkt. wyznacza zasięg świec z połowy listopada. Jeśli byki zdołają i z nim się uporać, co jednak nie będzie proste, najbliższy przystanek, gdzie podaż może się uaktywnić, to poziom zasięgu luki bessy z 7 czerwca, czyli 1392-1411 pkt.
Pewien niepokój co do trwałości ostatnich wzrostów może wzbudzać relatywna siła najważniejszych indeksów. Jak to prawie zawsze na warszawskim parkiecie bywało w przeszłości, początki silniejszych ruchów wzrostowych były głównie udziałem indeksów grupujących największe polskie spółki czy też później spółki technologiczne. Teraz od kilku tygodni widać zupełnie inną sytuację. Rekord za rekordem bije MIDWIG, niewiele ustępuje mu WIG, ale za to WIG20 jest wyraźnie słabszy, mimo bardzo silnych wzrostów z czwartku i piątku. To z pewnością może bardzo zastanawiać. Czyżby podwójny szczyt?
Układ średnich kroczących jest jak najbardziej pomyślny, gdyż SK-15 i SK-45 zostały pokonane zarówno na wykresie dziennym, jak i tygodniowym. Teraz stanowią one najbliższe wsparcia i wyznaczają strefę popytową.
MACD odbił się od 10-miesięcznej linii podtrzymania i właśnie przebija linię równowagi. Jeszcze jedna sesja wzrostowa i będzie oczywisty sygnał kupna.