Po przełamaniu w czwartek ważnego oporu na poziomie 1032 pkt., wyznaczonego przez szczyt z lutego ubiegłego roku, można było oczekiwać, że byki pójdą za ciosem i pokuszą się o zdobycie oporu wyznaczonego przez dołki z pierwszej połowy 2000 r. przy 1049 pkt. Stało się jednak inaczej, indeks otworzył się na tej wysokości i zaczął tracić na wartości, schodząc nawet poniżej czwartkowego zamknięcia. Dopiero po 14.00 sytuacja poprawiła się i straty zostały odrobione. Biorąc jednak pod uwagę znakomite nastroje na całym rynku, ten fakt trzeba uznać za niepokojący tak samo, jak przypominające hiperbolę przyspieszenie wzrostów od połowy grudnia ub.r. To nakazuje bykom większą ostrożność, ale nie jest wystarczającym powodem, by opuszczać rynek. Trend wzrostowy jest nadal silny i nie ma podstaw, by mówić o jego zakończeniu.
Najbliższym wsparciem jest dopiero przełamany poziom 1032 pkt., a powrót poniżej niego będzie niekorzystnym sygnałem. Do opuszczenia rynku zmusi przebicie linii, łączącej październikowy i grudniowy dołek. Dobrym wyznacznikiem stanu koniunktury w segmencie średnich spółek jest dzienny RSI. Dopóki utrzymuje się powyżej czteromiesięcznej wzrostowej linii, byki mogą spać spokojnie. Po ewentualnym przebiciu się powyżej 1049 pkt. możliwy stanie się wzrost do 1080 pkt., gdzie znajduje się 61,8-proc. zniesienie spadków, rozpoczętych w lutym 2000 r.