Spadek poniżej konsolidacji z połowy 2001 roku oznacza, że na wykresie dolara, obok coraz niżej położonych szczytów, znalazły się także coraz niżej położone dołki, to wyczerpuje definicję trendu spadkowego. Ponieważ cała sekwencja spadkowa liczy sobie już ponad 15 miesięcy, można w stosunku do niej użyć słowa długoterminowa.
Tendencja opisywana jest przez dwie linie trendu - przyspieszona wyznacza najbliższy opór na wysokości 4,02 groszy. Barierę podażową w pobliżu tej wartości wzmacnia fakt, że 2 grosze niżej ukształtował się ostatni lokalny szczyt. W razie pokonania tej linii będzie można mówić o zmianie trendu średnioterminowego. W takim przypadku otworem stanie droga do właściwej linii trendu, pociągniętej po szczytach z października 2000 roku i lipca 2001 roku, znajdującej się obecnie na wysokości 4,2 zł.
Najbliższe dni powinny przynieść stabilizację, a nawet wzrost notowań dolara. Często bowiem zdarza się, że po przełamaniu ważnej bariery ceny wykonują ruch powrotny do niej - w tym przypadku zwyżka kursu nie powinna przekroczyć 3,94 zł.
Żeby odpowiedzieć na pytanie, do jakiego poziomu może umacniać się złoty, można sięgnąć do technik nieco bardziej mistycznych, na przykład analizy proporcji między poszczególnymi ruchami cen. Otóż okazuje się, że gwałtowna czerwcowo-lipcowa zwyżka zniosła dokładnie 62% poprzedzającego ją spadku. Wzrost był zatem tylko korektą, po której zakończeniu można oczekiwać kolejnego spadku tego samego rzędu, a może nawet podobnej długości.
W czasie fali spadkowej zapoczątkowanej w październiku 2000 roku i zakończonej w maju 2001 roku dolar stracił 16%. Gdyby owe 16% odmierzyć w dół od szczytu z lipca 2001 roku, skąd zaczęła się obecna fala spadkowa, to okaże się, że otrzymamy 3,7 zł.