Reklama

Rynek jest spokojny

Na rynku walutowym nie było widać wczoraj niepokoju przed dzisiejszym spotkaniem Rady Ministrów z Radą Polityki Pieniężnej. Złoty wprawdzie lekko osłabł, ale dealerzy nie spodziewają się, żeby spotkanie zakończyło się zaostrzeniem konfliktu. Bardziej pesymistyczni są analitycy, którzy obawiają się, że brak porozumienia może oznaczać początek ograniczania niezależności RPP.

Publikacja: 09.01.2002 08:05

Jak wcześniej zapowiedział premier Leszek Miller, dzisiejsze spotkanie RPP z rządem zdecyduje o poparciu SLD dla projektu zmiany ustawy o NBP, który w ogólnej ocenie oznacza ograniczenie niezależności Rady. Jednak wczoraj nie było widać nerwowości na rynku walutowym.

- Złoty nieco osłabł, co może mieć związek z zamykaniem pozycji walutowych przez banki zagraniczne - powiedział Piotr Bychowski z BGŻ. Jego zdaniem, dealerzy nie oczekują, że spotkanie RPP z rządem będzie oznaczać jakieś drastyczne zmiany na rynku walutowym, m.in. dlatego, iż nie oczekują po nim zaostrzenia konfliktu. Mniej optymistyczni są analitycy.

- Spotkanie zakończy się niczym, nie przyniesie zapewne żadnych rezultatów, jako że oczekiwania wzajemne są tak rozbieżne, że trudno będzie uzgodnić jakiś kompromis - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

- Spotkanie odbywa się w atmosferze szantażu, gdy RPP stawiane jest ultimatum - uważa Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - Trudno mówić o porozumieniu, gdy nie ma płaszczyzny, na której można by je osiągnąć.

Strona rządowa chce bowiem szybkiego i gwałtownego cięcia stóp, o 400-500 pkt. bazowych w krótkim czasie. Dla RPP ten warunek jest nie do spełnienia, gdyż spowoduje to odbicie inflacji i przestrzelenie celu inflacyjnego. - Spowodowałoby to odbicie inflacji do niespełna 10% w 2003 r. - uważa K. Rybiński. - I to przy założeniu, iż nie będzie żadnych negatywnych szoków zewnętrznych, czyli np. gwałtownego wzrostu cen ropy. Po prostu taka redukcja osłabiłaby złotego, na co nałożyłyby się efekty obniżek z 2001 r.

Reklama
Reklama

Z drugiej strony zaś rządowi zależy na osłabieniu złotego, a obniżka stóp procentowych jest jednym ze środków do osiągnięcia tego celu. Choć, zdaniem Janusza Jankowiaka, jest wątpliwe, czy efekt osłabienia złotego nie będzie krótkotrwały. - Na dłuższą metę to nie wysokie stopy procentowe decydują o aprecjacji złotego, ale konwergencja gospodarki polskiej do gospodarek unijnych - stwierdził główny ekonomista BRE Banku. - Takie same problemy mają przecież Czechy i Węgry, gdzie stopy procentowe są niższe.

Jednak właśnie owo dążenie do osłabienia złotego, co jest głównym celem rządu, daje nadzieję na polubowne rozwiązanie konfliktu, bez ograniczenia niezależności RPP. Zdaniem ekonomistów, RPP mogłaby się zgodzić na interwencje na rynku walutowym, czemu się od kilku lat przeciwstawia, i na oddanie decyzji w tej sprawie wyłącznie zarządowi banku centralnego. A wtedy NBP w porozumieniu z rządem czy też na jego wniosek mógłby zbić cenę złotego. Ale interweniowanie na rynku walutowym ma sporo wad - po pierwsze, jest kosztowne, a po drugie - nie zawsze bywa skuteczne.

- My mamy niedobre doświadczenia z interwencją - stwierdził K. Rybiński. - Jednak doświadczenia innych krajów pokazują, iż czasem bywają one skuteczne.

Zdaniem analityków, najlepszym wyjściem byłoby, gdyby rząd zostawił RPP wolną rękę, bez ograniczania jej niezależności. Zwłaszcza że i tak wkrótce powinna ona obciąć stopy. - Redukcje są poza dyskusją - uważa Jankowiak. - Pytanie tylko, o ile i jak szybko?

Analitycy oczekują redukcji o ok. 300 pkt. bazowych w najbliższych miesiącach, do końca I półrocza. Jednak żądania rządu są większe, a poza tym zależy mu na szybkich wynikach, bo poparcie społeczne zaczyna topnieć. Zdaniem Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, ekonomistki Banku Handlowego, ten pośpiech może być niepotrzebny. - Wystarczy popatrzeć na USA, gdzie dokonano wielkich i szybkich obniżek i nadal nie ma poprawy - stwierdziła. - Może po prostu na wyniki trzeba jeszcze poczekać.Jej zdaniem, spotkanie będzie miało charakter informacyjny i nie należy się po nim niczego spodziewać, w tym także zaostrzenia konfliktu. Jednak inni analitycy obawiają się, iż zakończy się ono poparciem rządu dla projektu zmian w ustawie o NBP i wprowadzeniem nowych członków do RPP. A to oznaczałoby ograniczenie niezależności Rady i mogłoby negatywnie zostać odebrane zarówno przez inwestorów zagranicznych, jak i instytucje międzynarodowe, w tym Unię Europejską. K. Rybiński uważa, iż mogłoby nawet opóźnić wejście Polski do UE.

Jednak taki wynik spotkania mimo wszystko nie musiałby oznaczać osłabienia złotego. - Bez względu na to, czym się zakończy spotkanie, reakcja rynku będzie taka sama - uważa Janusz Jankowiak. - Porozumienie oznacza bowiem obniżkę stóp procentowych, a jego brak - wojnę z RPP, zmianę ustawy i w konsekwencji także obniżkę stóp procentowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama