Jak wcześniej zapowiedział premier Leszek Miller, dzisiejsze spotkanie RPP z rządem zdecyduje o poparciu SLD dla projektu zmiany ustawy o NBP, który w ogólnej ocenie oznacza ograniczenie niezależności Rady. Jednak wczoraj nie było widać nerwowości na rynku walutowym.
- Złoty nieco osłabł, co może mieć związek z zamykaniem pozycji walutowych przez banki zagraniczne - powiedział Piotr Bychowski z BGŻ. Jego zdaniem, dealerzy nie oczekują, że spotkanie RPP z rządem będzie oznaczać jakieś drastyczne zmiany na rynku walutowym, m.in. dlatego, iż nie oczekują po nim zaostrzenia konfliktu. Mniej optymistyczni są analitycy.
- Spotkanie zakończy się niczym, nie przyniesie zapewne żadnych rezultatów, jako że oczekiwania wzajemne są tak rozbieżne, że trudno będzie uzgodnić jakiś kompromis - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.
- Spotkanie odbywa się w atmosferze szantażu, gdy RPP stawiane jest ultimatum - uważa Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - Trudno mówić o porozumieniu, gdy nie ma płaszczyzny, na której można by je osiągnąć.
Strona rządowa chce bowiem szybkiego i gwałtownego cięcia stóp, o 400-500 pkt. bazowych w krótkim czasie. Dla RPP ten warunek jest nie do spełnienia, gdyż spowoduje to odbicie inflacji i przestrzelenie celu inflacyjnego. - Spowodowałoby to odbicie inflacji do niespełna 10% w 2003 r. - uważa K. Rybiński. - I to przy założeniu, iż nie będzie żadnych negatywnych szoków zewnętrznych, czyli np. gwałtownego wzrostu cen ropy. Po prostu taka redukcja osłabiłaby złotego, na co nałożyłyby się efekty obniżek z 2001 r.