Niewątpliwie nadal mamy do czynienia z czymś, co otrzymało określenie "biotech gold rush" - biotechnologiczna gorączka złota. Gorączka okazała się zresztą niebezpieczna.
Dlaczego doszło do biotechnologicznego boomu i skąd nagle pojawiła się tak ogromna liczba wynalazków oraz zainteresowanie ze strony wielkich i małych inwestorów? Biotechnologia, jak tłumaczy słownikowa definicja, to dziedzina nauk stosowanych (wywodząca się z biochemii, genetyki, mikrobiologii i nauk technicznych) zajmująca się wykorzystaniem zdolności drobnoustrojów i kultur tkankowych w procesach technologicznych. Jako nauka stosowana rozwinęła się dopiero w XX wieku i zaowocowała powstaniem szczepionek i antybiotyków. Ale prawdziwa rewolucja dokonała się w tej dziedzinie wraz z powstaniem genetyki, a w jej następstwie inżynierii genetycznej. Ta ostatnia stała się prawdziwym kołem zamachowym biotechnologicznej rewolucji, która dokonuje się na kilku polach.
Lepsza żywność
Pierwsze z nich to tzw. transgeniczna żywność (czyli rośliny zawierające obce geny, pochodzące od innych roślin albo nawet zwierząt), w której powstanie zainwestowano w ciągu ostatnich dwudziestu lat miliardy dolarów. Zdolność manipulacji genami umożliwiła bowiem konstruowanie nowych, nie występujących naturalnie roślin. Naukowcom udało się już stworzyć rośliny odporne na szkodniki i pestycydy. Trwają obecnie prace nad roślinami uprawnymi, zdolnymi do życia w suchym klimacie czy odpornymi na przymrozki. Wielkie koncerny zaangażowane w tworzenie roślin transgenicznych - np. wart 100 mld USD Novartis - oraz pracujące na ich rzecz małe i średnie firmy biotechnologiczne, liczą na poważne zyski w tej dziedzinie. Po pierwsze dlatego, że ludzi przybywa, a środowisko ulega degradacji, więc odporne na niesprzyjające warunki, wydajne, np. zboża, mogą stać się towarem potrzebnym krajom rozwijającym się. Po drugie, nawet w państwach bogatych konsumenci będą woleli jeść transgeniczne pomidory, których nie trzeba spryskiwać chemikaliami i które przez wiele tygodni zachowują świeżość. Nadzieje te powoli się spełniają - na razie przede wszystkim na kontynencie północnoamerykańskim, gdzie obszar upraw transgenicznych roślin jest większy niż cały areał upraw w Polsce.
Drugim, bardzo istotnym polem działania biotechnologii jest medycyna. Na całym świecie tylko liczba przeszczepów organów może wynieść do 2010 roku około pół miliona rocznie. Problem w tym, że wciąż brakuje narządów do ich przeprowadzenia. Swego czasu wydawało się, że serca można uzyskać od świń (organy te są u nich niemal identyczne pod względem budowy jak u człowieka), ale bariera gatunkowa sprawia, że prawie zawsze dochodzi do odrzutów spowodowanych niezwykle ostrą reakcją systemu odpornościowego człowieka. Jednak zmienione genetycznie świnie mogłyby uśpić czujność układu immunologicznego, a to otwiera drogę tzw. ksenotransplantacjom, czyli przeszczepom odzwierzęcym. Szacuje się, że sprzedaż transgenicznych świńskich narządów w najbliższych latach osiągnie rocznie wartość 6 mld USD. W tę nową dziedzinę inwestują poważne kwoty dwie duże firmy - szwajcarski Sandoz AG (należący do Novartisu potentat w dziedzinie leków immunospuresyjnych, osłabiających działanie układu odpornościowego i przyjmowanych przez ludzi po przeszczepie) i amerykański Baxter International Inc.