To zapewne wynik powiększenia straty przez kontrakty na Nasdaq, która wynosi w tej chwili ponad 30 pkt. Nasi inwestorzy nie podają się na razie światowej tendencji i WIG20 pozostaje na poziomie 1395 pkt. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż jest to sytuacja nienaturalna. Bo przecież jeśli ktoś chciałby akcje kupować to próbowałby to zrobić po jak najniższej cenie. No, chyba, że popyt na nasze akcje jest tak duży, że taniej nie daje się kupić. Ale to raczej mało prawdopodobne. Obserwowana sytuacja jest wynikiem powstrzymywania się z podażą akcji. Będzie tak do momentu, aż na rynku pojawi się większa podaż i wtedy inny zapewne przystąpią do odchudzania portfeli. Można się spodziewać, że stanie się tak jeszcze dzisiaj, choć trudno powiedzieć, jaką skalę przybierze ten proces. Od tego będzie zależał ostateczny wydźwięk dzisiejszych notowań.
Ich cechą charakterystyczną jest to, że znaczna część obrotu jest generowana przez wymianę dużych pakietów akcji na poszczególnych spółkach. Rano ponad 70 tys. sztuk na Agorze, potem w trzech transakcjach zmieniło właściciela 40 tys. walorów Prokomu. To może stwarzać pozór dużego popytu na akcje. Ale spoglądając na Pekao i PKN, które są bardzo płynnymi papierami widzimy, że zainteresowanie ich kupnem po cenie zbliżonej do wczorajszej jest minimalne.
Przebudzenie z takiej rynkowej iluzji może być bardzo bolesne, a ostatnie dwie godziny sesji powinny dostarczyć jeszcze wielu emocji. Raczej nie będą one pozytywne dla posiadaczy akcji.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu