Można zakładać, że w przypadku materializacji optymistycznych oczekiwań makroekonomicznych, zakładających nadejście począwszy od II kwartału globalnego ożywienia gospodarczego, rozpoczęty we wrześniu ogólnoświatowy trend wzrostowy cen akcji będzie kontynuowany (a na rynkach obligacji zagości bessa). W takim przypadku celem zwyżki WIG20 byłaby przełamana prawie rok temu 6-letnia linia wcześniejszego trendu wzrostowego, przebywająca obecnie nieco poniżej 1700 pkt. W taki właśnie sposób w trakcie hossy z okresu X'98-III'00 WIG20 przetestował od dołu linię wcześniejszego trendu wzrostowego z lat 1995-1998 przełamaną w dół w sierpniu 1998 r. w wyniku reakcji rynku na bankructwo Rosji. Zdaniem niektórych ekonomistów, obecna recesja może jednak okazać się bardziej uporczywa, a druga połowa roku przyniesie poważne rozczarowanie, spowodowane utrzymującą się stagnacją gospodarczą. Za ostrożnością przemawia choćby przytaczany np. przez głównego ekonomistę Margana Stanleya Stevena Roacha fakt, że na 6 ostatnich recesji w USA 5 miało bardziej skomplikowany przebieg z jednym lub dwoma kwartałami "fałszywego" ożywienia, poprzedzającego drugą część okresu spadku PKB ("double dip"). Również w Niemczech spośród 4 powojennych recesji 3 miały właśnie taki przebieg. Można sądzić, że takie ewentualne rozczarowanie doprowadziłoby do przetestowania w II półroczu minimów bessy z września ub.r. i ukształtowania się na indeksach podwójnego dna. Tym spośród uczestników rynku, którzy nie są gotowi na jednoznaczne opowiedzenie się za którymś z tych scenariuszy, pozostaje gra oparta na szacunkach stosunku potencjalnej nagrody (wzrost do 1700 pkt.) do grożącego ryzyka (spadek do 990). Przyjęcie zwyczajowego stosunku 3:1 każe uznać poziom WIG20 przekraczający 1520 pkt. za strefę dystrybucji akcji, poziom poniżej 1170 zaś za strefę akumulacji.