Rychło jednak zdali sobie sprawę, że to dość jałowe zajęcie. Zamknęli więc księgi i pogodzili się z tym, że również w tym roku żadna z tych ofert może nie zostać przeprowadzona. Niewiele bowiem segmentów rynku kapitałowego zostało tak dotkliwie doświadczonych przez recesję w USA, zwłaszcza po 11 września, i pękniecie internetowej bańki, jak właśnie pierwotne oferty. Według Dealogic, w 1999 r. światowy rynek IPO był wart 161 mld USD, 196 mld w 2000 r. i w ub.r. 85 mld USD. I mimo góry pieniędzy na bankowych rachunkach inwestorów i sygnałów, mających świadczyć o bliskim końcu amerykańskiej recesji, obserwatorzy są na ogół zgodni, że w tym roku zapewne nie będzie o wiele lepiej.
- Jest gotówka na przyjęcie IPO i wiele spółek czeka na szansę wejścia na rynek, ale teraz nie jest on jeszcze wystarczająco silny - powiedział gazecie "Financial Times" David Lis, zarządzający w Morley Fund Management.
Nic więc dziwnego, że zarówno inwestorzy, emitenci, jak i gwaranci nadal ostrożnie podchodzą do przeprowadzania tego typu operacji. Jedyną zmianą jest to, że emitenci są bardziej oportunistyczni co do momentu wejścia na rynek. O tej porze ub.r. gwaranci mieli w głowach, albo na biurkach, sprecyzowany harmonogram wszystkich IPO. W tym roku jest inaczej, ponieważ że względu na zmienność giełdowej koniunktury i perspektywy poprawy sytuacji gospodarczej w USA i w Europie, spółki chcą bardzo precyzyjnie dokonywać wyboru momentu wejścia na rynek, a na razie nie są w stanie określić optymalnej daty. IPO to jedyna w swoim rodzaju operacja finansowa dlatego, że zazwyczaj dużo czasu zajmują przygotowania do niej. - Na niestabilnym rynku wybranie właściwego momentu jest najważniejsze - powiedział Charles Kirwan-Taylor, kierujący europejskim rynkiem kapitałowym w Credit Suisse First Boston. - Skraca się zatem czas podejmowania decyzji, a cały proces staje się bardziej dyskretny.
Innym ważnym czynnikiem jest wybór emitenta. - Żeby IPO się udało, spółka musi być duża, płynna i mieć silną pozycję na lokalnym rynku, ale nawet wtedy musimy być ostrożni - uważa Stephen Schweich, szef londyńskiego biura maklerskiej firmy Robertson Stephens. Z tego wynika, że w tym roku IPO będą przeprowadzane w płynnych branżach, które potrzebują pieniędzy na restrukturyzację. Takie sektory to telekomunikacja, usługi finansowe, a nawet te branże przemysłowe, w których do końca zbliża się spadkowa faza cyklu koniunkturalnego.
Tymczasem w USA na pewien czas odłożono wartą 5 mld USD emisję spółki Verizon. Mówi się teraz, że firma ta ostatecznie zdecyduje się na przeprowadzenie mniejszej pierwotnej oferty publicznej, a po niej na większe oferty na rynku wtórnym, kiedy już ustabilizuje się jej giełdowa pozycja.