MIDWIG pozostaje w trendzie wzrostowym od końca października 2001 r. i w tym czasie indeks ten zyskał blisko 25%. Niemniej to nie skala wzrostów pozostaje zaskakująca, ale fakt, że w tym okresie mamy do czynienia zaledwie z dwoma przypadkami widocznej na wykresie korekty, o ile takim mianem można nazwać zaledwie dwuprocentowe przeceny. I podczas gdy od kilku dni wskaźniki jednoznacznie wskazują na nadejście większej korekty, MIDWIG pozostaje niewzruszony na ich wskazania, a korekta przybiera postać ruchu bocznego. W tej perspektywie pojawia się pytanie, czy czasem nie mamy obecnie do czynienia z dystrybucją lub, z drugiej strony, czy byki mają jeszcze wystarczający potencjał, by doprowadzić do dalszych wzrostów? Na dystrybucję nie wskazują obroty, a trwający prawie dwa tygodnie ruch boczny zaowocował schłodzeniem takich wskaźników, jak Ultimate Oscillator, CCI czy też Price ROC. Wygląda więc na to, że byki przygotowują się do finalnego ataku, który może doprowadzić MIDWIG w okolice ubiegłorocznych, lipcowych szczytów, tj. do 1150 pkt. Na możliwość takiego scenariusza wskazuje także wykres tygodniowy, gdzie widnieje formacja podwójnego dna, a do jej pełnej realizacji brakuje ok. 60 pkt. Dlatego też, wydaje się, iż byki mają jeszcze spory potencjał do wzrostów, niemniej rozsądek nakazuje ustawić stop-lossy na poziomie SK-15 (1060 pkt.).