"Jeśli chodzi o obrót nieruchomościami w Polsce, czyli sprzedaż nieruchomości cudzoziemcom - obywatelom państw członkowskich UE, jesteśmy już dość blisko uzgodnienia sensownego kompromisu z krajami +15+" - powiedział Truszczyński w radiowej "Trójce". Negocjator wyjaśnił, że kompromis będzie polegał prawdopodobnie na przyjęciu przez kraje członkowskie "tego czego chce Polska", czyli 12-letniego okresu przejściowego na zakup ziemi rolnej lub leśnej i 5-letniego okresu na nabywanie tzw. drugich domów i działek rekreacyjnych. Polską propozycję dotyczącą dzierżawy ziemi przez unijnych rolników Truszczyński nazwał odpowiedzią na życzenie krajów "15", żeby ci rolnicy mogli kupować u nas ziemię bez żadnych ograniczeń od momentu wejścia Polski do UE. Zgodnie z propozycją, w 12-letnim okresie przejściowym prawo do nabycia gruntów mieliby tylko ci rolnicy unijni, którzy przedtem dzierżawili je i własnoręcznie uprawiali przez siedem lat w województwach północnych i zachodnich i przez trzy lata we wschodnich i południowych, licząc od pierwszego dnia członkostwa. Główny negocjator przyznał, że strona unijna dopiero rozważa naszą propozycję, a decyzja powinna zapaść w końcu marca, podczas pierwszej rundy negocjacyjnej w czasie prezydencji Hiszpanii. "Do trzeciej dekady marca uda nam się - myślę - na pewno uzgodnić warunki kompromisu" - powiedział Truszczyński. Pytany o możliwość wynegocjowania bezpośrednich dopłat dla rolników w Polsce, główny negocjator odpowiedział, że sygnały w tej sprawie, które dochodzą z Brukseli, są "mało zachęcające". Wyjaśnił, że powodem jest postawa Komisji Europejskiej, która gotowa jest zaproponować jedynie 10-30 proc. tego, czego domagają się kandydaci do UE. "A więc trudno to uznać za zadowalające" - powiedział Truszczyński. "Bo przecież mówimy tutaj nie tylko o dopłatach bezpośrednich. Mówimy również o płatnościach innych, obejmujących małych rolników, tych, którzy nie produkują na rynek, a muszą mieć możliwości rozwoju, którzy też mają jakąś perspektywę dzięki nowym, dodatkowym możliwościom płynącym z naszego członkostwa w UE" - tłumaczył. Zastrzegł przy tym, że na razie są to jedynie sygnały, a nie dokumenty. Dodał, że w końcu miesiąca KE ma przedstawić "15" propozycję tego "jak pożenić ogień z wodą", czyli doprowadzić do kompromisu między możliwościami finansowymi UE i oczekiwaniami krajów do niej kandydujących. "W tym roku musimy wydatnie przyspieszyć nasze przygotowania do członkostwa, zwłaszcza jeśli idzie o jakość, sprawność działania naszej administracji i naszego sądownictwa" - powiedział główny negocjator. Poinformował, że w środę w Warszawie będą się toczyć rozmowy tzw. planu działania, uzgadnianego przez KE i poszczególnymi krajami kandydującymi, w którym precyzyjnie zostanie określone wszystko co jeszcze pozostało do zrobienia w tym roku. "Są dziedziny w których jakość działania naszej administracji i sposób w jaki stosujemy prawo wspólnotowe muszą +wdrapać się+ na poziom wystarczający dla sprawnego funkcjonowania Polski jako kraju członkowskiego" - przyznał Truszczyński. Wymienił rolnictwo, rybołówstwo, ochronę środowiska, nadzór nad rynkiem towarów, pomoc publiczną, sprawy wewnętrzne, takie jak ochrona granic, walka z przestępczością zorganizowaną.

(PAP)