W ub.r. nadwyżka handlowa wyniosła 6,6 bln jenów (49 mld USD), co oznacza, że była mniejsza aż o 38% niż w 2000 r. Eksport spadł o 5,1%, gdyż firmy takie, jak Fujitsu czy Toshiba boleśnie odczuły pierwszą od 10 lat recesję amerykańskiej gospodarki, a w dodatku wzrosła konkurencja ze strony innych krajów azjatyckich, np. Chin.
Japońskie władze doprowadziły już kurs jena do poziomu najniższego od trzech lat w nadziei na zahamowanie spadku eksportu, który generuje ok. jednej dziesiątej PKB tej drugiej co do wielkości światowej gospodarki. Tymczasem w grudniu eksport spadł o 5,5% wobec listopada i zdaniem analityków eksporterom bardziej pomogłoby ożywienie światowej gospodarki niż osłabianie jena. - Przez całą minioną dekadę obserwowaliśmy próby wykorzystania zmian kursów walutowych do przyspieszenia wzrostu gospodarczego i wszystkie one nie powiodły się - powiedział agencji Bloomberga Ron Bevacqua, starszy ekonomista w Commerz Securities (Japan). - Jest oczywiste, że eksport nie jest wystarczająco silny, by wyciągnąć z zapaści resztę gospodarki - dodał.
W grudniu nadwyżka w handlu zagranicznym spadła do 481,4 mld jenów z 569,8 mld w listopadzie. Eksport do Stanów Zjednoczonych zmniejszył się, zarówno pod względem wartościowym, jak i ilościowym, o 20% w stosunku do grudnia 2000r. Eksport do krajów Unii Europejskiej spadł w tym samym okresie o 18%.
Kurs jena spadł o 16% od września, kiedy to Japonia sprzedała 24 mld USD swojej waluty. W całym ub.r. jen osłabł o 13%, co było największą roczną zniżką od 1979 r. Wczoraj kurs jena spadł nawet do 134,74 za dolara, a więc poziomu najniższego od października 1998 r.
Polityka osłabiania jena jest ostro krytykowana przez przywódców innych krajów - od Korei po USA. Amerykański sekretarz skarbu Paul O`Neill powiedział w środę, że Japonia powinna rozwiązać podstawowe problemy swojej gospodarki, takie jak gigantyczne złe kredyty czy niska wydajność, a nie upierać się przy wciąż zawodnych metodach windowania eksportu i budowania dróg.