otrzeba motorem rozwoju
Poza tymi dwoma wspomnianymi wyżej czynnikami, które powodują, że nasz rynek można uznać za kulejący, istnieje jeszcze jeden. W moim odczuciu głównym powodem obecnego stanu naszego rynku terminowego jest faktyczny brak potrzeby, by on w ogóle powstał. Oczywiście, nie neguję samej idei takiego rynku, ja sam jestem jego wielkim entuzjastą. Jednak nie da się ukryć, że jeśli chodzi o graczy, którym ten rynek faktycznie może skutecznie pomóc, to zainteresowania nie widać. Aby zrozumieć tę sytuację, proponuję spojrzeć wstecz, jak tworzyły się rynki terminowe na Zachodzie.
Motorem ich rozwoju nie były decyzje administracji czy organizatorów rynku, lecz faktyczne potrzeby uczestników. To ich zapotrzebowanie na takie czy inne instrumenty inicjowało powstanie różnorodnych innowacji finansowych. Wszelkie te działania miały jeden wspólny cel. Chodziło o opanowanie ryzyka, dążenie do jego redukcji, na ile to tylko możliwe. Wiadomo, że najważniejszym elementem każdej transakcji jest wielkość podejmowanego ryzyka, czyli świadomość, ile można na niej stracić. Skoro wykorzystanie instrumentów terminowych może wpłynąć na ograniczenie ryzyka, zapotrzebowanie na tego rodzaju transakcje znacznie wzrosło.
Inicjatywy co do powstania nowych instrumentów miały swoje źródło u praktyków rynku. To oni, operując na rynku, znajdowali kolejne możliwości redukcji ryzyka. Kierując się starą nomenklaturą, można stwierdzić, że inicjatywa była oddolna. Do administratorów rynku należało tylko dostosować się do tych zmieniających się potrzeb i tak konstruować rynek, by sygnalizowane potrzeby były zaspokajane. W początkowym okresie to banki i inne instytucje finansowe tworzyły nowe instrumenty, gdyż takie zapotrzebowanie zgłaszali ich klienci. Po pewnym czasie, gdy zyskiwały sobie uznanie, znajdowały swoje miejsca na rynkach giełdowych. Wszystkim tym działaniom przyświecał jeden cel - możliwość zarządzania ryzykiem podejmowanych przedsięwzięć inwestycyjnych.
Trzeba bowiem pamiętać, że rynek terminowy w swoim założeniu miał i nadal ma służyć do transferu ryzyka. Ktoś boi się spadku cen danego aktywa, a ktoś inny ich wzrostu. Dochodzi więc do zawarcia transakcji na rynku terminowym, np. kontraktu futures. Obie strony są zadowolone. Przedmiotem tej transakcji jest przejęcie ryzyka uciążliwego dla jednej strony przez drugą, która, zważywszy na swoją sytuację, może to ryzyko na siebie wziąć. To właśnie różni rynek terminowy od rynku kasowego. Na kasowym mamy transfer kapitału. Osoba, która ma go w nadmiarze, decyduje się powierzyć go innej osobie, która ma pomysł, jak go zagospodarować. Na rynku terminowym dochodzi do transferu ryzyka. Nie kapitał jest tu istotny, ale ryzyko. Przepływ gotówki między uczestnikami tego rynku jest już sprawą wtórną.