Reklama

Stany niepewności

Najważniejsze wskaźniki amerykańskich giełd zakończyły ubiegły tydzień na plusie, lecz Wall Street miota się wciąż między sprzecznymi uczuciami - optymizmem co do następującej poprawy w gospodarce oraz niepokojem, że ceny akcji rosną szybciej niż dochody przedsiębiorstw.

Publikacja: 29.01.2002 08:08

DJIA wzrósł w ubiegłym tygodniu o 0,7% Nasdaq Composite o 0,3%, a S&P 500 o 0,5%. Na ceny akcji miała niewątpliwie wpływ podana przez Conference Board grudniowa wartość indeksu tak zwanych wiodących wskaźników ekonomicznych. W ostatnim miesiącu ubiegłego roku wzrósł on o 1,2% - najwięcej od lutego 1996 roku. Tymczasem miesiąc wcześniej indeks wiodących wskaźników podniósł się o bardzo dobre 0,8%. - Dwa mocne sygnały wygenerowane przez wiodące wskaźniki oznaczają, że recesja może zakończyć się już wkrótce - skomentował wyniki Ken Goldstein z Conference Board. Również Alan Greenspan podczas czwartkowego wystąpienia przed Komisją Budżetową Senatu zauważył, że oznaki poprawy w gospodarce stają się coraz bardziej wyraziste.

- Wsłuchując się w wypowiedzi Greenspana wyciągamy wnioski, że Fed zajmie wyczekującą pozycję i nie podejmie decyzji o kolejnym obniżeniu stóp procentowych - komentuje dla "Wall Street Journal" Bruce Steinberg z Merrill Lynch.

Przedstawiane w ubiegłym tygodniu kwartalne raporty były w większości pozytywne. Nawet zarząd Amazon.com poinformował, że IV kwartał spółka zakończyła zyskiem, po raz pierwszy w prawie siedmioletniej historii. Dobre raporty zaprezentowały Compaq oraz Nokia. Niemniej jednak spadek dochodów takich firm, jak JDS Uniphase czy Gateway nie uspokoił inwestorów. Nie poprawiło ich humoru również oświadczenie zarządu Gateway, że zamierza rozpocząć wojnę cenową na rynku komputerów osobistych.

- Obserwowane raptowne spadki i wzrosty na giełdzie udowadniają, że inwestorami targają sprzeczne uczucia - powiedział tygodnikowi "Barron's" Paul McManus, wiceprezydent Independence Investment. Wprawdzie McManus jest pewny, że w krótkim czasie nastąpi ożywienie gospodarcze, spodziewa się jednak, iż kursy akcji będą gwałtownie się zmieniać, dopóki gospodarka nie wygeneruje silniejszych sygnałów świadczących o poprawie.

- Rynek bardzo pozytywnie wszedł w nowy rok, ale po rozpoczęciu się sezonu składania raportów kwartalnych doszło na nim do pewnej korekty. Analizując wiele z tych raportów inwestorzy zaczęli się obawiać, że być może wychodzenie z ekonomicznego kryzysu nie będzie miało kształtu litery "V", tak jak się tego spodziewal, lecz będzie bardziej rozciągnięte w czasie - powiedział WSJ Erik Gustafson, strateg inwestycyjny z Stein Roe & Farnham. Również Gustafson spodziewa się, że wzrosty powrócą na Wall Street dopiero wtedy, gdy nastąpi wyraźniejsza poprawa wskaźników ekonomicznych.

Reklama
Reklama

Niepewność w ocenie sytuacji gospodarczej cechuje nie tylko inwestorów, ale i ekonomistów. Prawie połowa z grupy indagowanych przez dziennik "USA Today" uznała, że recesja już się skończyła. Pozostała część uważa, że skończy się wiosną. Ale, jak twierdzi Irwin Kellner, profesor ekonomii z Hofstra University, po krótkiej i płytkiej recesji nastąpi równie słabe odbicie. Z tą opinią, podzielaną nie tylko przez Kellnera, nie zgadza się Diane Swonk, szef ekonomistów Bank One, która twierdzi, że faza wzrostu gospodarczego może być żywsza dzięki posunięciom stymulującym dokonanym przez rząd oraz Fed. Opinię Swonk również podziela wielu ekonomistów. Po lekturze wyników sondażu "USA Today" można być pewnym w zasadzie tylko jednego - że ekonomia reaguje na zbyt wiele zmiennych uwarunkowań socjologicznych i psychologicznych, by być nauką do końca ścisłą...

Po pozytywnym otwarciu 2002 rok jawi się amerykańskim inwestorom jako powtórka z poprzedniego. Wszyscy doskonale pamiętają, że po raz pierwszy w pułapkę niedźwiedzia wpadli pod koniec stycznia. Stąd zapewne właśnie w tym okresie obserwujemy ostrożność w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Jednak, nie tak jak w ubiegłym roku, oznaki poprawy warunków gospodarczych są jak najbardziej realne - optymistyczne dane o wzrastającej aktywności przemysłowej, szybkość, z jaką przedsiębiorstwa pozbywały się zapasów, najniższe od lat stopy procentowe oraz fakt, że wydatki konsumenckie utrzymują się na przyzwoitym poziomie. Dane te wydają się wspierać korzystny dla inwestorów scenariusz rozwoju sytuacji na giełdzie.

W tym tygodniu na dwudniowe posiedzenie (wtorek i środa) zbiera się Komitet Otwartego Rynku Fed, forum właściwe dla podejmowania decyzji o wysokości stóp procentowych. Analitycy raczej nie spodziewają się, by doszło do ich kolejnego obniżenia. W piątek zostanie podana do publicznej wiadomości styczniowa wartość wskaźnika Instytutu Zarządzania Zapasami Produkcyjnymi (Institute for Supply Management) - dawny wskaźnik NAPM. W grudniu miał on wartość 48,2 pkt., najwyższą od października 2000 roku. Jeżeli w styczniu, po raz pierwszy od ponad półtora roku, wskaźnik przekroczy wartość 50 punktów - czego spodziewają się analitycy - będzie to oznaczać zakończenie najdłuższego po II wojnie światowej spadku aktywności produkcyjnej w gospodarce USA. Niewątpliwie fakt ten zostanie zauważony na Wall Street.

W rozpoczynającym się tygodniu raporty finansowe składają kolejne przedsiębiorstwa, w tym American Express, Procter & Gamble oraz AOL.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama