Widać, ze zrobiła ona spore wrażenie na inwestorach, którzy zaczęli dużo ostrożnej podchodzić do kwestii kupna akcji. Dzisiejsza sesja to wynik uspokojenia się bardzo agresywnej wczoraj podaży, a nie wynik wzmożonych zakupów. Taką diagnozę potwierdza niska aktywność inwestorów. Jej rezultatem jest podtrzymanie zagrożenia dalszymi spadkami, choć trzeba pamiętać, że jedna zniżkowa sesja nie zmienia trendu i w pierwszej fazie spadków (o ile potwierdzi się, że poniedziałkowa przecena to początek głębokiej korekty) byki będą stawiały silny opór. Dlatego nie można wykluczyć, iż jutro spróbują jeszcze raz zaatakować i wyprowadzić WIG20 do 1453 pkt., gdzie znajduje się połowa wczorajszego korpusu. Jeśli mamy mówić o trwalszej korekcie to ten poziom nie powinien zostać przełamany. Z drugiej strony najbliższym wsparciem jest poziom 1423 pkt., gdzie znajduje się połowa świecy z 22 stycznia i linia trendu wzrostowego z wykresu minutowego. Spadek poniżej tej wartości będzie wstępem do pogłębienia zniżek.

Przed nami jeszcze publikacja styczniowego indeksu nastrojów konsumentów w USA, ale nie powinno to w dużym stopniu wpłynąć na bieg zdarzeń na tamtejszych giełdach. Ten wskaźnik ostatnio bywał lepszy od oczekiwań, więc tak może być i tym razem. To po części jest uwzględnione w cenach akcji. Jeśli ma być ożywienie to wskaźniki muszą się poprawiać. Ważna będzie wypowiedź prezydenta Bush`a oceniająca stan państwa, ale najważniejsze jest jednak to, jak inwestorzy zareagują jutro na decyzję FED w sprawie stóp procentowych.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu